Uzasadnienie
1. Wyrokiem z 17 listopada 2022 r., sygn. akt I SA/Sz 562/22, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Szczecinie oddalił skargę V. W. (dalej: "Skarżący", "Strona") na decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Szczecinie (dalej: "DIAS", "organ odwoławczy") z 27 czerwca 2022 r., nr 3201-IOV1.4103.13.2020.10; IOV1.14.4103.18.2022.B w przedmiocie podatku od towarów i usług za grudzień 2009 r. i styczeń 2010 r.
2. Stanowiska stron w postępowaniu przed Naczelnym Sądem Administracyjnym.
2.1. Skargę kasacyjną od ww. wyroku WSA w Szczecinie do Naczelnego Sądu Administracyjnego wniósł Skarżący zaskarżając ten wyrok w całości. Sformułował także wniosek o uchylenie zaskarżonego wyroku i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Szczecinie, zasądzenie od Organu na rzecz Skarżącego kosztów postępowania wg norm przepisanych, w tym kosztów zastępstwa sądowego oraz rozpoznanie skargi kasacyjnej na rozprawie.
Skarżący zaskarżonemu wyrokowi, na zasadzie art. 174 pkt 1 i 2 ustawy
z dnia 30 sierpnia 2002 r. Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi (t.j. Dz. U. z 2022 r. poz. 329 ze zm., dalej: "p.p.s.a."), zarzucił:
1) naruszenie przepisów postępowania mające istotny wpływ na wynik sprawy, tj. art. 134 § 1, art. 135, art. 145 § 1 pkt 1 lit. a i c i art. 151 p.p.s.a. w zw. z art. 120,121, 122, 124, 187 § 1, 191 ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. Ordynacja podatkowa (t.j. Dz. U z 2022 r. poz. 2651 za zm., dalej: "O.p."). Naruszenie polega na niezasadnym oddaleniu przez Sąd pierwszej instancji skargi podatnika w wyniku niesłusznego zaaprobowania ustaleń faktycznych Organu, co było wynikiem niedostrzeżenia naruszenia przez Organ w/w przepisów Ordynacji podatkowej. W konsekwencji WSA błędnie uznał, że z materiału dowodowego wynika, że:
a) w momencie przekazania płyt z grą komputerową do utylizacji czyli w dniu 1 kwietnia 2010 r. gra komputerowa C. była towarem aktualnym i nie utraciła walorów handlowych. WSA wniosek taki wyciągnął z rankingów internetowych, informacji od dystrybutora, okoliczności wprowadzenia na rynek dodatku do tej gry o nazwie "R." oraz z okoliczności, że sam podatnik w marcu i kwietniu 2010 roku zakupił 1.400 sztuk tej gry. Z tych względów Sądowi pierwszej instancji trudno było zgodzić się z podatnikiem co do tego, że sporne gry były niepotrzebnymi zapasami i że uzasadniona względami ekonomicznymi była ich utylizacja. Tymczasem w/w okoliczności powiązane z całością materiału dowodowego nie powinny doprowadzić do wniosku o istnieniu walorów handlowych gry i braku ekonomicznych względów do ich utylizacji. Mianowicie:
- rankingi internetowe są sponsorowane przez producentów i dystrybutorów gier, co w sposób oczywisty pozbawia je obiektywności, co jest wiedzą powszechną, a jeśli Organ takiej wiedzy nie posiadał, to powinien skorzystać z opinii biegłego,
- twierdzenie dyrektora handlowego L. sp. z o.o. zawarte w piśmie z 10.05.2010 r. o tym, że gra posiada walory handlowe być może było prawdziwe dla wielkiego hurtownika prowadzącego sprzedaż ogólnokrajową, ale nie było adekwatne dla skarżącego. Skarżący zakupił gry w hurtowej ilości licząc na jednorazową hurtową sprzedaż całości towaru. Transakcja nie doszła jednak do skutku, a Skarżący prowadząc działalność na małą skalę nie był w stanie detalicznie sprzedać gier w czasie, gdy zainteresowanie nią było jeszcze duże i powszechne. Sprzedaż detaliczna w sklepie stacjonarnym i przez portal allegro szła bardzo słabo, sprzedawały się pojedyncze egzemplarze. W tym tempie nie było możliwości sprzedania znacznej ilości gier w okresie, gdy gra posiadała walory handlowe,
- wprowadzenie na rynek dodatku do gry C. o nazwie "R." nie ma znaczenia dla sprawy. Dodatek był kupowany, co oczywiste, przez posiadaczy gry podstawowej i do tej grupy był adresowany marketingowo. Wbrew logice i wiedzy o zachowaniach konsumenckich w branży gier wideo jest rozumowanie, że chęć zakupu dodatku do gry będzie dla konsumenta bodźcem do zakupu również gry podstawowej. Jest odwrotnie, do konsumenta posiadającego już grę podstawową kierowane są zabiegi marketingowe, aby skłonić do zakupu dodatku do gry. Skarżący był w posiadaniu gry podstawowej i chęć zakupu dodatku do gry nie była dla konsumenta bodźcem do zakupienia gry podstawowej od Skarżącego. Jeśli Organ nie posiadał takiej wiedzy, mógł skorzystać z opinii biegłego,
- rzeczywiście sam podatnik w marcu i kwietniu 2010 roku zakupił 1.400 sztuk tej gry. Wynika to tylko z tego, że pomimo pierwotnego wycofania się O. R. z zakupu gier, w późniejszym okresie pojawiły się u czeskiego kontrahenta widoki na możliwość zakupu jeszcze większej ilości gier niż ilość gier zakupionych przez podatnika do stycznia 2010 r. Dotychczasowe bardzo dobre doświadczenia ze współpracy ze stałym nabywcą nie przekreślały całkowicie szans na sfinalizowanie transakcji i to skłoniło podatnika do dalszych zakupów. Z początkiem kwietnia było już jednak jasne, że całość zmagazynowanego towaru nie będzie mogła być dostarczona do Czech, a do tego nie było już miejsca gdzie można by przechowywać gry, wobec czego partia pochodząca z roku 2009 została i w całości zlikwidowana. Pod koniec kwietnia 2010 roku ustalono z Panem R. ostateczną ilość zamówionego towaru. Do końca 2010 roku cały towar został wyprzedany,
b) podatnik mógł zwrócić sprzedawcy L. sp. z o.o. nawet całość zakupionego towaru, co potwierdził dyrektor handlowy tej spółki będącej dystrybutorem gry w odpowiedzi z dnia 10 maja 2010 r. udzielonej na zapytanie organu. Ponadto wg WSA treść w/w pisma nie pozostaje w sprzeczności z treścią pisma z dnia 7 grudnia 2012 r. prezesa zarządu spółki z o.o. L. kierowanego do Sądu Rejonowego w K. Z obu pism wynika wg Sądu I inst. istnienie możliwości zwrotu zakupionego towaru. Tymczasem:
- wbrew temu twierdzeniu między w/w pismami istnieje sprzeczność. W piśmie z dnia 10 maja 2010 r. dyrektor handlowy dystrybutora napisał, że firma Skarżącego – L.1 może dokonać nawet całkowitego zwrotu zakupionego towaru (...), W piśmie z dnia 7 grudnia 2012 r. prezes zarządu dystrybutora napisał, że możliwość zwrotu towaru i ilości /jeśli podlega on zwrotowi/ jest każdorazowo negocjowana. Sprzeczność między treścią w/w pism jest widoczna. Dyrektor handlowy dystrybutora napisał, że zwrot jest możliwy i to nawet całego towaru. Ale nie napisano, czy jest to możliwe bezwarunkowo, w każdej sytuacji, czy też istnieją jakieś zasady kiedy można zwrócić towar i czy taka możliwość istnieje dla każdego nabywcy, czy tylko dla niektórych. Wydaje się, że WSA i Organ rozumieją te słowa w ten sposób, że każdy nabywca bez żadnych warunków może zwrócić nabyty towar nawet w całości. Z kolei prezes zarządu dystrybutora napisał już bardziej realnie, że możliwość zwrotu jest w każdym przypadku negocjowana, przy czym zastrzeżono, że tak jest, o ile w ogóle towar podlega zwrotowi. Nie przybliżono przy tym, kiedy towar może podlegać zwrotowi, jakie warunki muszą zostać spełnione, aby możliwość zwrotu się zaktualizowała. Skoro prezes zarządu dystrybutora nie opisał, jakie zasady zwrotu towaru panują w jego spółce, przy czym nie istniały żadne szczególne porozumienia pomiędzy podatnikiem a L. sp. z o.o. w zakresie zwrotu towaru, to należy przyjąć, że w tej sytuacji obowiązywały przepisy ogólne znajdujące się w Kodeksie cywilnym (czyli w przypadkach rękojmi bądź gwarancji). Nie pozostaje więc nic innego, jak tylko uznać, że zwrot towaru - bez wyraźnego powodu, na przykład w postaci jego ukrytych wad (a takich zakupiony przez podatnika towar nie posiadał) - nie był możliwy,
- zaś twierdzenia dyrektora handlowego dystrybutora zawarte w piśmie z dnia 10 maja 2010 r. należy uznać za całkowicie bezwartościowe, gdyż są nierealne w obrocie gospodarczym i stanowiły obietnicę bez pokrycia - wszak takie oświadczenie złożone zostało po fakcie, gdy możliwość zwrotu towaru już realnie nie istniała, bo towar został zutylizowany. Strony miały wówczas rozbieżne interesy: przy analizowanych transakcjach spółka L. Sp z o.o. była sprzedawcą a podatnik był nabywcą. Z kolei już po nabyciu gry w ilościach hurtowych wzajemna relacja zmieniła się w ten sposób, że oba podmioty stanowiły wobec siebie konkurencję (próbując sprzedać tę samą grę). Niezmienne pozostawały więc rozbieżne interesy stron. L. Sp. z o.o. nie mogła być zainteresowana odbiorem już sprzedanego towaru i zmniejszeniem własnej sprzedaży – czyli de facto przejęciem od podatnika ryzyka związanego ze sprzedażą gry. W takich okolicznościach wydaje się więc słuszne stwierdzenie, iż towaru nie sprzedaje się po to, żeby go potem przyjmować z powrotem i zwracać pieniądze, jeśli nie istniał prawny obowiązek przyjęcia zwrotu (np. w przypadku rękojmi).