Na późniejsze wezwanie do usunięcia braku formalnego wniosku o przywrócenie terminu, wystosowane na podstawie zarządzenia z dnia 8 stycznia 2025 r., nadesłano z kolei pełnomocnictwo, upoważniające Z. G. do działania w imieniu skarżącej spółki przed Sądem.
Wcześniej jeszcze postanowieniem z dnia 18 listopada 2024 r. odrzucono zażalenie na postanowienie z dnia 10 czerwca 2024 r. jako opłacone po terminie.
Zaskarżonym obecnie postanowieniem WSA odmówił przywrócenia terminu do uzupełniana braków zażalenia na postanowienie z dnia 24 stycznia 2024 r. o odrzuceniu skargi poprzez przedłożenie pełnomocnictwa. Sąd zauważył, że pełnomocnik nie zareagował na wezwanie wystosowane do niego w rozpatrywanym zakresie, a po doręczeniu mu postanowienia odrzucającego zażalenie z tego powodu, złożył, jak ustalono w toku czynności wyjaśniających, rozpoznawany wniosek o przywrócenie terminu. Jako główny argument mający usprawiedliwić niedochowanie terminu podał w nim swoje przekonanie, że był uprawniony do reprezentacji skarżącej spółki jako jej prokurent – w sprzeczności z aktami sprawy, zwłaszcza ze znajdującymi się w nich potwierdzeniami odbioru, pozostaje wszak jego spostrzeżenie, mające również przemawiać na rzecz przywrócenia terminu, iż korespondencję procesową kierowano na adres spółki, nie na jego adres zamieszkania.
Odnosząc się do wniosku, WSA stwierdził, że wskazana w nim okoliczność nie usprawiedliwia braku winy w uchybieniu terminu. Pełnomocnik nie dochował bowiem staranności, jakiej można było od niego wymagać. W związku z tym zauważyć wypada, że w postanowieniu z dnia 10 czerwca 2024 r., którym odrzucono zażalenie na postanowienie o odrzuceniu skargi, zaznaczono, iż działania strony skarżącej powinny być oceniane z uwzględnieniem podwyższonego miernika należytej staranności, właściwego dla profesjonalnych uczestników obrotu gospodarczego. Tymczasem pełnomocnik skarżącej nie wykonał w wyznaczonym terminie czynności, o którą był wyraźnie wezwany pod precyzyjnie oznaczonym rygorem. Żadne względy nie upoważniały go zaś do zignorowania wezwania, które – tak jak wszystkie pozostałe pisma w postępowaniu – doręczono do jego rąk. Nawet bowiem jeżeli żywił jakieś wątpliwości co do zasadności wezwania, np. pozostając w przekonaniu, że wciąż jest prokurentem spółki i w efekcie nie musi wykazywać wynikającego z tej funkcji uprawnienia do reprezentacji, to powinien na wezwanie zareagować, uczynić mu zadość lub choćby podjąć próbę wyjaśnienia objętej nim kwestii braków formalnego zażalenia. Nic nie stało zarazem na przeszkodzie, by wezwanie było wykonane w terminie, skoro do wniosku załączono umowę o pracę, dowodzącą, że pełnomocnik zalicza się do kręgu osób, które mogą w postępowaniu występować w tym charakterze, a na wezwanie do usunięcia braku formalnego rozpoznawanego wniosku nadesłano także pełnomocnictwo.
Co więcej, nieprzekonujące jest oświadczenie pełnomocnika skarżącej spółki akcentujące nieświadomość jego statusu w spółce czy też źródła jego umocowania do jej reprezentacji. Zażalenie, którego braków formalnych nie uzupełnił, było przecież pierwszym pismem, jakie wniósł on w sprawie jako – jak sam siebie określił – pełnomocnik spółki, nie jej prokurent. Z tego właśnie powodu odnotowano go jako pełnomocnika i wezwano do udokumentowania jego uprawnienia do reprezentowania spółki w takim charakterze. Niepodobna jednocześnie przyjąć, że nie wiedział on – i to nawet ustosunkowując się do wezwania do sprecyzowania swoich żądań w piśmie z dnia 9 sierpnia 2024 r. – o wykreśleniu jego prokury z Krajowego Rejestru Sądowego, tym bardziej że Rejestr jest publicznie dostępny.
W zażaleniu na powyższe postanowienie strona zarzuciła naruszenie przepisów postępowania, tj.:
- art. 58 § 1 pkt 2 p.p.s.a. przez jego błędną wykładnię i niewłaściwe zastosowanie, które pozbawia skarżącą prawa do Sądu, jakie zostało jej konstytucyjnie zagwarantowane;
- art. 35 § 2 p.p.s.a poprzez nieuwzględnienie udzielonego pełnomocnictwa wynikającego z tej podstawy prawnej.
Wnosząca zażalenie spółka wnioskowała o uchylenie zaskarżonego postanowienia w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
Zażalenie nie ma usprawiedliwionych podstaw i dlatego podlega oddaleniu.
Stosownie do treści art. 86 § 1 p.p.s.a., jeżeli strona nie dokonała w terminie czynności w postępowaniu sądowym bez swojej winy, sąd na jej wniosek postanowi przywrócenie terminu. W orzecznictwie sądów administracyjnych oraz doktrynie ugruntowany jest pogląd, że o braku winy w niedopełnieniu obowiązku zachowania terminu do dokonania czynności procesowej można mówić tylko w przypadku stwierdzenia, że dopełnienie obowiązku stało się niemożliwe z powodu przeszkody niedającej się przezwyciężyć. Oceniając wystąpienie powyższej przesłanki, Sąd obowiązany jest przyjąć obiektywny miernik staranności, której można wymagać od każdego należycie dbającego o własne interesy (por. J.P. Tarno, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, LexisNexis 2012, s. 270, uw. 5; M. Jagielska, A. Wiktorowska, P. Wajda, Prawo o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Komentarz, pod redakcją R. Hausera, M. Wierzbowskiego, C. H. Beck 2013, s. 444-446). Oznacza to, że strona składająca wniosek, celem uprawdopodobnienia braku swojej winy w uchybieniu terminu, powinna wskazać na okoliczności, które nastąpiły nagle i niespodziewanie, uniemożliwiając prawidłowe dokonanie czynności procesowej. Przywrócenie terminu może mieć miejsce wtedy, gdy jego uchybienie nastąpiło wskutek przeszkody, której strona nie mogła usunąć. Kryterium braku winy jako przesłanki przywracającej termin do dokonania czynności w postępowaniu sądowym wiąże się bowiem z obowiązkiem szczególnej staranności przy dokonaniu tej czynności. W orzecznictwie wskazuje się także, że przy ocenie, czy uchybienie terminowi było zawinione, należy brać pod uwagę obiektywny miernik staranności, jakiej można wymagać od strony należycie dbającej o swoje interesy. Skoro art. 86 § 2 p.p.s.a. stanowi, że we wniosku o przywrócenie terminu należy uprawdopodobnić okoliczności wskazujące na brak winy po stronie zainteresowanego przywróceniem terminu, to należy uznać, że jakikolwiek stopień zawinienia strony w uchybieniu terminowi (nawet lekkie niedbalstwo) powoduje niedopuszczalność jego przywrócenia. Przywrócenie terminu jest więc dopuszczalne wyłącznie w przypadku zaistnienia obiektywnych, występujących bez woli strony, okoliczności, które mimo dołożenia przez stronę odpowiedniej staranności w prowadzeniu własnych spraw udaremniły dokonanie czynności w terminie.
W opinii NSA, trafnie Sąd I instancji uznał, że zawarte we wniosku o przywrócenie terminu argumenty nie uprawdopodabniają braku winy w uchybieniu terminowi. Pełnomocnik skarżącej nie wykonał w wyznaczonym terminie czynności, o którą był wyraźnie wezwany pod precyzyjnie oznaczonym rygorem. Żadne względy nie upoważniały go zaś do zignorowania wezwania, które doręczono do jego rąk. Rację miał WSA, podkreślając, że nawet jeżeli żywił on jakieś wątpliwości co do zasadności wezwania, np. pozostając w przekonaniu, że wciąż jest prokurentem spółki i w efekcie nie musi wykazywać wynikającego z tej funkcji uprawnienia do reprezentacji, to powinien na wezwanie zareagować, uczynić mu zadość lub choćby podjąć próbę wyjaśnienia objętej nim kwestii braków formalnego zażalenia. Nic nie stało zarazem na przeszkodzie, by wezwanie było wykonane w terminie, skoro do wniosku załączono umowę o pracę, dowodzącą, że pełnomocnik zalicza się do kręgu osób, które mogą w postępowaniu występować w tym charakterze, a na wezwanie do usunięcia braku formalnego rozpoznawanego wniosku nadesłano także pełnomocnictwo.
Słuszność ma też WSA, wskazując, że zupełnie nieprzekonujące jest oświadczenie pełnomocnika skarżącej spółki akcentujące nieświadomość jego statusu w spółce czy też źródła jego umocowania do jej reprezentacji.
Tej argumentacji nie zdołano podważyć we wniesionym zażaleniu. Nie mają znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy odmowy przywrócenia terminu kwestie podniesione w uzasadnieniu zażalenia, takie jak to, że sprawa podatkowa trwa już kilka lat, powody zawarcia ze Z. G. umowy o pracę, odmowa przyznania stronie prawa pomocy, "wina KRS" w zakresie "braku wzmianki o zawieszeniu prowadzenia postępowania w KRS", czy błędne ustalenia w zakresie stanu faktycznego poczynione przez organy w zakresie podatku VAT.
Wbrew zarzutom zażalenia, WSA nie naruszył art. 58 § 1 pkt 2 p.p.s.a., gdyż nie stosował go w zaskarżonym postanowieniu. Również art. 35 § 2 p.p.s.a. nie był podstawą orzekania w zakresie przywrócenia terminu.
Mając powyższe na uwadze, Naczelny Sąd Administracyjny orzekł jak w sentencji na podstawie art. 184 w związku z art. 197 § 1 i 2 p.p.s.a.
Bartosz Wojciechowski (spr.)
sędzia NSA