Jak trafnie wskazuje się w orzecznictwie sądowym, wykładnia przepisów dotyczących przywracania terminów nie może być nadmiernie rygorystyczna, jak również nie powinna być przesadnie liberalna, natomiast zawsze powinna uwzględniać wszystkie elementy stanu faktycznego konkretnej sprawy, tak aby zasadność przywrócenia lub odmowy przywrócenia terminu na podstawie art. 86 § 1 p.p.s.a. nie budziła cienia wątpliwości. Brak winy w uchybieniu terminu powinien być oceniany z uwzględnieniem wszystkich okoliczności konkretnej sprawy, w sposób uwzględniający obiektywny miernik staranności, jakiej można wymagać od strony dbającej należycie o własne interesy i przy braniu pod uwagę także uchybień spowodowanych nawet niewielkim niedbalstwem (wyrok NSA z 15 listopada 2018 r., II GSK 1486/18). Przywrócenie terminu ma charakter wyjątkowy i może mieć miejsce tylko wtedy, gdy jego uchybienie nastąpiło wskutek przeszkody, której strona nie mogła usunąć, nawet przy największym w danych warunkach wysiłku. Do niezawinionych przyczyn uchybienia terminu zalicza się m.in.: stany nadzwyczajne, takie jak problemy komunikacyjne, klęski żywiołowe (powódź, pożar), nagłą chorobę strony lub jej pełnomocnika, która nie pozwoliła na wyręczenie się inną osobą (por. postanowienia NSA: z dnia 10 września 2010 r. o sygn. akt II OZ 849/10, z dnia 2 października 2002 r. o sygn. akt V SA 793/02, publ. Monitor Prawniczy z 2002 r. Nr 23, poz. 1059).
Strona powołuje się na fakt trwającej obecnie na terytorium Ukrainy wojny, która to okoliczność miała mieć decydujące znaczenie dla kwestii uchybienia terminowi.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego argumentacja Strony jest bezzasadna. Nie ulega wątpliwości, że trwający na obecnie na terytorium Ukrainy konflikt może mieć skutki w postaci czasowych ograniczeń kontaktów z prezesem zarządu. W przedmiotowej sprawie Sąd pierwszej instancji słusznie jednak zauważył, że Strona nie uprawdopodobniła praktycznie w żaden sposób podniesionych przez nią okoliczności. Strona będąca podmiotem prawa handlowego, funkcjonująca profesjonalnie w obrocie gospodarczym, ponosi ryzyko swojego działania, tj. takiego zorganizowania swojej działalności, które nie zapewnia odpowiedniego, sprawnego przepływu dokumentów i informacji. Spółka w ramach prowadzonej zawodowo działalności gospodarczej powinna dochować wymaganej staranności w prowadzeniu własnych spraw. Niemniej jednak nie można tracić z pola widzenia tej podstawowej zasady, że to strona, tym bardziej, jeżeli jest podmiotem prawa handlowego, funkcjonującym profesjonalnie w obrocie gospodarczym w kilku branżach (według przedłożonego odpisu z KRS są to m.in. gastronomia i usługi finansowe, produkcja filmów, nagrań wideo), ponosi ryzyko swojego działania, tj. takiego zorganizowania swojej działalności, która nie zapewnia odpowiedniego, sprawnego przepływu dokumentów i informacji. Od podmiotów prawa handlowego, profesjonalnie działających w obrocie gospodarczym, i to w branżach związanych z wymogiem dochowania szeregu wymogów i obowiązków administracyjnych, należy oczekiwać wyższej dbałości o swojej sprawy niż zwykłej osoby fizycznej, nieuczestniczącej w obrocie gospodarczym.
W orzecznictwie sądów administracyjnych przyjmuje się, że skoro art. 87 § 2 p.p.s.a. stanowi, że we wniosku o przywrócenie terminu należy uprawdopodobnić okoliczności wskazujące na brak winy po stronie zainteresowanego przywróceniem terminu, to należy uznać, że jakikolwiek stopień zawinienia strony w uchybieniu terminu (nawet lekkie niedbalstwo) powoduje niedopuszczalność jego przywrócenia. Przywrócenie terminu może mieć bowiem miejsce tylko wtedy, gdy jego uchybienie nastąpiło wskutek przeszkody, której strona nie mogła usunąć, nawet przy użyciu największego w danych warunkach wysiłku. Przywrócenie terminu jest zatem dopuszczalne wyłącznie w przypadku zaistnienia obiektywnych okoliczności, występujących bez woli strony, a które to, mimo dołożenia przez stronę odpowiedniej staranności w prowadzeniu własnych spraw, udaremniły dokonanie czynności w terminie. Do niezawinionych przyczyn uchybienia terminu zalicza się m.in. stany nadzwyczajne, takie jak problemy komunikacyjne, klęski żywiołowe (powódź, pożar), czy nagłą chorobę strony lub jej pełnomocnika, która nie pozwoliła na wyręczenie się inną osobą. Przy ocenie winy lub jej braku w uchybieniu terminowi do dokonania czynności procesowej, należy brać pod rozwagę także okoliczności świadczące o podjęciu lub niepodjęciu przez stronę działań mających na celu zabezpieczenie się w dotrzymaniu terminu (por. m.in. postanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego z dnia 23 lutego 2012 r. sygn. akt II OZ 102/12, 13 stycznia 2015 r. sygn. akt II GZ 921/14, 20 stycznia 2015 r. sygn. akt II GZ 896/14, 12 lutego 2015 r. sygn. akt I OZ 91/15 - wszystkie dostępne jw.).
W ocenie Sądu, w przedmiotowej sprawie wnioskodawcy nie wykazali takich okoliczności, które stanowiłyby należyte uprawdopodobnienie, że do uchybienia terminu doszło bez winy strony. Skarżąca jest polską spółką prawa handlowego, posiadającą siedzibę w Warszawie, pod wspólnym adresem z dwiema pozostałymi spółkami, w których Y. B. jest Prezesem Zarządu. Y. B., jak wskazuje, na stałe przybywa na terytorium Ukrainy, a zatem musi zdawać sobie sprawę, że mogą wystąpić problemy w sprawnym zarządzeniu Spółką. Tym samym, skoro Spółka ustanowiła jako prezesa zarządu osobę na stałe przebywającą na terenie Ukrainy, godzi się i bierze pod uwagę ryzyko, że Prezes zarządu może nie być w stanie w sposób sprawny nią zarządzać. Tym samym nie sposób uznać, że Spółka wykazała, że zaistniały okoliczności, których nie mogła przewiedzieć.
Dodać należy, że nawet twierdzenia Prezesa zarządu, jakoby przebywał w tym czasie na Ukrainie, również nie zostały uprawdopodobnione. Jak zasadnie wskazał sąd pierwszej instancji okoliczność, że Prezes zarządu Spółki jest obcokrajowcem nie oznacza jeszcze, że w istocie przebywa na terenie objętym działaniami wojennymi. Chcąc uprawdopodobnić tą okoliczność, Spółka mogła przedstawić chociażby kopię paszportu Prezesa zarządu zawierającą stemple wjazdu i wyjazdu na teren Ukrainy. W przypadku braku stempla, Prezes zarządu Spółki, wiedząc o uchybieniu terminu i chcąc powoływać się na nieobecność w Polsce, mógł uzyskać pisemne zaświadczenie o dacie i miejscu wjazdu/wyjazdu z terytorium Ukrainy bezpośrednio od ukraińskiej służby granicznej, gdy przekraczał granicę przyjeżdżając do Polski, czy też złożyć wniosek o udostępnienie danych z elektronicznego rejestru polskiej Straży Graniczonej, aby potwierdzić dokładną datę i godzinę wyjazdu ze Strefy Schengen. Okoliczności podawane przez Spółkę co do niemożności złożenia w terminie wniosku o sporządzenie uzasadnienia (przebywanie Prezesa zarządu na Ukrainie w miejscowości objętej działaniami zbrojnymi, w wyniku których brak jest połączenia internetowego, nie funkcjonuje poczta oraz usługi kurierskie) są mało wiarygodne tym bardziej, że Spółka już następnego dnia, od kiedy zaczął biec termin na złożenie wniosku o sporządzenie uzasadnienia, uiściła opłatę kancelaryjną od wniosku, a sam wniosek został podpisany osobiście przez Prezesa zarządu i nadany w Warszawie już 6 dni od końca upływu terminu. Wbrew twierdzeniom Strony Sąd pierwszej instancji nie wykazał się przy tym zbytnim rygoryzmem. W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego uznanie stanowiska Strony, de facto oznaczałoby przyjęcie jej twierdzeń "na słowo". Sam fakt, że uprawdopodobnienie nie jest tożsame z udowodnieniem nie może bowiem oznaczać, że ta na poparcie swoich argumentów dysponuje przy tym jedynie treścią uzasadnienia, przy czym już chociaż fakt przedstawienia przez Stronę chociaż wydruków informacji z portali informacyjnych dotyczących ewentualnych ataków tudzież braków prądu i dostępu do Internetu byłby wystarczający.
Stwierdzić zatem należy, że uchybienie w niniejszej sprawie terminowi de facto z braku staranności w kierowaniu swoimi sprawami i braku należytej dbałości o własne interesy, a we wniosku o przywrócenie terminu, ani w zażaleniu Strona nie uprawdopodobniła, że istniały obiektywnie, niemożliwe do przezwyciężenia przeszkody uniemożliwiające im dochowanie terminu. Brak było więc podstaw do przywrócenia Spółce przedmiotowego terminu.
W tych okolicznościach należało uznać, że zażalenie nie zawierają usprawiedliwionych podstaw, a Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie prawidłowo uznał, że skarżący nie uprawdopodobnili w wystarczającym stopniu braku winy w uchybieniu terminu.
Mając powyższe na względzie Naczelny Sąd Administracyjny, działając na podstawie art. 184 p.p.s.a. w zw. z art. 197 § 2 p.p.s.a., orzekł jak w sentencji postanowienia.