Zażalenie nie może być uwzględnione.
W pierwszej kolejności należy zwrócić uwagę, że w postępowaniu wpadkowym wszczętym wnioskiem o przywrócenie terminu nie dochodzi do definitywnego przesądzenia kwestii dopuszczalności skargi. Konieczne jest – jak trafnie zauważył Naczelny Sąd Administracyjny w postanowieniu wydanym w dniu 15 stycznia 2026 r., I FZ 1/26 – ustalenie, czy termin został uchybiony, czy nie, ustalenie to jest jednak czynione wyłącznie na potrzeby tego postępowania wpadkowego (z uwagi na konieczność zbadania dopuszczalności wniosku) nie na potrzeby całokształtu postępowania sądowoadministracyjnego w danej sprawie. Jeśli w ocenie sądu pierwszej instancji skarga została np. wniesiona przedwcześnie, zbyt późno, lub jest niedopuszczalna z innych przyczyn, orzeczeniem, w którym kwestia ta jest rozstrzygana, jest postanowienie w przedmiocie odrzucenia skargi. Postanowienie takie oczywiście podlega zaskarżeniu i – w przypadku skorzystania przez stronę z uprawnienia do wniesienia skargi kasacyjnej/zażalenia – kontroli instancyjnej Naczelnego Sądu Administracyjnego.
Jeśli postanowienie o odrzuceniu skargi nie zostało jeszcze wydane, np. dlatego, że strona skarżąca wnosi o przywrócenie terminu do dokonania czynności procesowej przed wydaniem tego postanowienia – a z taką sytuacją mamy do czynienia w sprawie, gdyż likwidator wniósł o przywrócenie terminu do wniesienia skargi równocześnie z wniesieniem tej skargi (czyli przed wniesieniem o przywrócenie terminu sąd nie miał podstaw do oceniania, czy termin został uchybiony), rozpatrując wniosek o przywrócenie terminu sąd musi przyjąć wstępne ustalenia dotyczące tego, czy termin w ogóle został uchybiony, bez takiego ustalenia nie jest bowiem możliwe prawidłowe procedowanie wniosku, które powinno rozpocząć się od oceny dopuszczalności tego wniosku w okolicznościach danej sprawy.
Co więcej, decydując się na złożenie wniosku o przywrócenie terminu przed podjęciem przez sąd rozstrzygnięcia w wyniku stwierdzenia uchybienia tego terminu (np. w postanowieniu o odrzuceniu skargi), strona czyni to najczęściej dlatego, że ma od razu wiedzę o uchybieniu przez siebie terminowi i zmierza do uchylenia się od niekorzystnych dla siebie skutków tego uchybienia. Drugim częstym powodem złożenia wniosku o przywrócenie terminu jest zapoznanie się z doręczonym stronie orzeczeniem o odrzuceniu lub pozostawieniu bez rozpoznania spóźnionego pisma procesowego – strona uzyskuje wtedy wiedzę o stanowisku sądu co do uchybienia terminowi i zmierza do pozbawienia wydanego w tym względzie postanowienia skutków prawnych (czasem wnosząc tylko ten wniosek, czasem równocześnie z zażaleniem, wnosząc o przywrócenie terminu "z ostrożności procesowej").
Uwagi powyższe w badanej sprawie są konieczne, likwidator wniósł bowiem o przywrócenie terminu do wniesienia skargi w sytuacji, w której od początku stoi on na stanowisku, że termin nie tylko nie został uchybiony, ale wręcz nie rozpoczął biegu – stąd wyrażenie w zażaleniu aprobaty dla odrzucenia wniosku i kwestionowanie wyłącznie uzasadnienia wydanego w tym względzie postanowienia. Likwidator zdaje się zatem błędnie uważać, że w postanowieniu w przedmiocie przywróceniu terminu sąd administracyjny rozstrzygnie podstawową w jego ocenie kwestię, to jest to, że z uwagi na błędne doręczenie zaskarżonej decyzji w 2017 r. decyzja ta nie weszła do obrotu prawnego i skarga jest przedwczesna. Dlatego niezbędne stało się wyjaśnienie, że wszelkie ustalenia dotyczące terminu do wniesienia skargi poczynione w toku niniejszego postępowania wpadkowego, czynione są wyłącznie na cele tegoż postępowania wpadkowego i nie przesądzają o losie złożonej przez likwidatora skargi.
Na obecnym etapie postępowania należy za bezsporne uznać to, że wniosek o przywrócenie terminu do wniesienia skargi jest niedopuszczalny. Choć likwidator i sąd pierwszej instancji prezentują odmienne stanowisko co do przyczyn tej niedopuszczalności (sąd wskazuje, że termin był zachowany, natomiast według likwidatora termin nie rozpoczął nawet biegu), nie ma to jednak wpływu na konstatację o bezsporności zasadnego odrzucenia wniosku o przywrócenie terminu na podstawie art. 88 p.p.s.a.
Konkluzję o prawidłowości tego rozstrzygnięcia (choć jeszcze z innym uzasadnieniem) wspiera też argumentacja zażalenia i przedłożone w postępowaniu zażaleniowym dokumenty, podważają one bowiem twierdzenie wniosku mające wskazywać na jego wniesienie w terminie, tj. w ciągu siedmiu dni od czasu ustania przyczyny uchybienia terminu. Zostawiając nawet na boku wewnętrzną sprzeczność stanowiska likwidatora, który twierdzi, że skarżona decyzja nie została prawidłowo doręczona (a zatem termin do wniesienia skargi nie rozpoczął biegu) i równocześnie wskazuje datę, w której miała "ustać przyczyna uchybienia terminu", należy zauważyć, że podana we wniosku data 6 czerwca 2025 r., jako dzień dowiedzenia się przez likwidatora o wydaniu zaskarżonej decyzji, jest niewątpliwie nieprawdziwa. Wystarczy wskazać, że w zażaleniu likwidator wprost przyznał, że to on podpisał wniesioną w grudniu 2017 r. skargę (jako prezes zarządu spółki), stąd niewątpliwie miał faktyczną wiedzę o wydaniu zaskarżonej decyzji zdecydowane wcześniej niż w dniu 6 czerwca 2025 r. Wiedza określonej osoby fizycznej na temat wydania decyzji nie znika tylko dlatego, że osoba ta przestaje pełnić funkcję w spółce. Nawet gdyby przyjąć stanowisko likwidatora o istotności okoliczności nieskuteczności powołania na stanowisko prezesa zarządu i związanej z tym niemożności podjęcia przez niego działań w imieniu spółki do dnia 20 grudnia 2024 r., tj. daty skutecznego powołania go na likwidatora, niewątpliwie od dnia 21 grudnia 2024 r., posiadając wiedzę o wydaniu decyzji w październiku 2017 r., mógł on podjąć stosowne czynności mające na celu zaskarżenie decyzji. Data wskazana we wniosku jako data ustania przyczyny uchybienia terminu, od której można byłoby ewentualnie liczyć termin do złożenia wniosku o przywrócenie terminu, tj. data zapoznania się z treścią decyzji w siedzibie organu, jawi się jako całkowicie arbitralna, nie wiadomo bowiem, w jaki sposób okoliczność ta miałaby stanowić przełom w sytuacji faktycznej i prawnej spółki, jeśli osoba działająca w jej imieniu nie tylko posiadała wiedzę o decyzji w 2017 r., ale nawet wniosła już raz – właśnie w 2017 r. – na tę decyzję skargę, a najpóźniej od dnia 21 grudnia 2024 r. miała możliwość podejmowania czynności w interesie spółki.
Wymaga podkreślenia, że ocenie sądu administracyjnego podlega wyłącznie okoliczność podana wprost przez wnioskodawcę we wniosku o przywrócenie terminu jako okoliczność umożliwiająca wniesienie skargi, tj. "uzyskanie informacji o decyzjach". Sąd nie ma podstaw do poszukiwania innej okoliczności mogącej usprawiedliwiać podjęcie działań zmierzających do zaskarżenia decyzji dopiero w czerwcu 2025 r.
Podsumowując powyższe, należy wskazać, że:
1) likwidator próbuje w ramach postępowania wpadkowego z wniosku o przywrócenie terminu przesądzić kwestię prawidłowości doręczenia zaskarżonej decyzji i dopuszczalności skargi, do czego wskazane postępowanie wpadkowe nie służy - likwidator wybrał nieadekwatny środek prawny do swoich celów, gdyż wnosi o przywrócenie terminu, równocześnie w istocie zaprzeczając jego uchybieniu,
2) zarówno likwidator, jak i sąd pierwszej instancji zgadzają się co do tego, że termin nie został uchybiony (choć inaczej ten pogląd uzasadniają), co oznacza, że wniosek o przywrócenie terminu jest niedopuszczalny i jego odrzucenie jest prawidłowe,
3) podana we wniosku data ustania przyczyny uchybienia terminu nie odpowiada prawdzie, w związku z czym nawet gdyby wniosek nie został odrzucony z powodu jego niedopuszczalności, zasadne byłoby jego odrzucenie na podstawie tej samej podstawy prawnej jako wniosku spóźnionego.
Końcowo trzeba zaznaczyć, że Naczelny Sąd Administracyjny za zbędne uznał merytoryczne odnoszenie się do wywodu sądu pierwszej instancji i likwidatora na temat (nie)skuteczności doręczenia zaskarżonej decyzji w dniu 8 listopada 2017 r., a w konsekwencji (nie)dopuszczalności skargi wniesionej w dniu 7 grudnia 2017 r. Kwestia ta powinna być zbadana przez sąd pierwszej instancji w ramach badania dopuszczalności obecnie wniesionej skargi i – w przypadku uznania, że decyzja została skutecznie doręczona i zaskarżona w 2017 r. – ewentualnie rozstrzygnięta w stosownym orzeczeniu, które będzie mogło zostać przez spółkę zaskarżone w toku instancji. Wypowiadanie się na obecnym etapie postępowania przez Naczelny Sąd Administracyjny na temat tego zagadnienia mogłoby w sposób nieusprawiedliwiony okolicznościami sprawy wpłynąć na stanowisko sądu pierwszej instancji w tym względzie, a ponieważ – jak już wskazano wyżej – wniosek podlegał odrzuceniu niezależnie od prezentowanego stanowiska, przesądzenie tej kwestii nie było niezbędne dla rozstrzygnięcia o zasadności badanego zażalenia.
W okolicznościach sprawy prawidłowo został zastosowany art. 88 p.p.s.a., a odrzucając wniosek spółki sąd pierwszej instancji nie naruszył ani tego przepisu ani innych przepisów prawa w stopniu usprawiedliwiającym uchylenie zaskarżonego postanowienia.
Ze wskazanych przyczyn, działając na podstawie art. 184 w zw. z art. 197 § 2 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny oddalił zażalenie.
Sylwester Marciniak
Sędzia NSA
-----------------------
3