b) wykład posiada walory twórcze, podczas gdy rezultat niematerialny - przedmiot umowy o dzieło nie musi posiadać walorów twórczych, ponieważ dla uznania, że taki rezultat stanowi dzieło ważne jest jedynie kryterium oznaczenia dzieła (poprzez zindywidualizowanie cech tego rezultatu przez zamawiającego, pod kątem których można przeprowadzić weryfikacje dzieła);
- a w przypadku, gdy wykład nie spełnia powyższych cech wskazanych przez Sąd, to zdaniem Sądu I instancji stanowi przedmiot umowy o świadczenie usług, do której stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. W ten sposób Sąd I instancji naruszył art. 2 w zw. z art. 10 ust. 1 i 2 konstytucji oraz art. 1 § 1 i 2 ustawy z 25 lipca 2002 r. - Prawo o ustroju sądów administracyjnych i wchodząc w kompetencje ustawodawcy kreuje nowe przesłanki niewynikające z kodeksu cywilnego, na niekorzyść Skarżącej;
3. naruszenie art. 151 p.p.s.a. w zw. z art. 750 k.c. w zw. z art. 734 § 1 k.c. oraz art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) u.ś.o.z. poprzez niewłaściwe zastosowanie tych przepisów, tj. uznanie, że Płatnik i Uczestnik zawarli umowę o świadczeniu usług, do której stosuje się przepisy o umowie zlecenia stanowiącą tytuł dla Uczestnika do podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu, podczas gdy Płatnik i Uczestnik zawarli umowę o dzieło niestanowiącą tytułu dla Uczestnika do podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu.
4. naruszenia art. 151 p.p.s.a. w zw. z art. 627 k.c. oraz art. 750 k.c. w zw. z art. 734 § 1 k.c. poprzez błędną wykładnię tych przepisów tj. wskazanie, że "rezultatem nieucieleśnionym w rzeczy nie może być czynność", podczas gdy "ucieleśnienie" wykładu może objawiać się w skonkretyzowanym sposobie wyrażania, wobec którego umożliwiona jest percepcja osób trzecich i któremu została nadana określona treść, a także może istnieć dzieło niematerialne nieucieleśnione;
5. naruszenie art. 151 p.p.s.a. w zw. z art. 65 § 1 i 2 k.c. poprzez jego niezastosowanie i usankcjonowanie przez Sąd ustalenia przez organy administracji stanu faktycznego sprawy wyłącznie w oparciu o dosłowne brzmienie wybiórczych postanowień umowy, podczas gdy w niniejszej sprawie konieczne było przeprowadzenie procesu wykładni oświadczeń woli, a to w kontekście m. in. stosowania do umowy Stron zwyczajów związanych ze stosowaniem umów o dzieło u Skarżącej.
Podnosząc te zarzuty skarżąca kasacyjnie wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania Wojewódzkiemu Sądowi Administracyjnemu w Warszawie, uchylenie postanowienia o oddaleniu wniosków dowodowych wskazanych w skardze oraz o zasądzenie kosztów postępowania według norm przepisanych.
Prezes Narodowego Funduszu Zdrowia, w odpowiedzi na skargę kasacyjną wniósł o jej oddalenie jako pozbawionej uzasadnionych podstaw oraz o zasądzenie kosztów postępowania według norm prawem przepisanych, w tym kosztów zastępstwa procesowego.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
skarga kasacyjna nie jest zasadna i nie zasługuje na uwzględnienie.
Na wstępie przypomnienia wymaga, że zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania, a mianowicie sytuacje enumeratywnie wymienione w § 2 tego przepisu. Skargę kasacyjną, w granicach której operuje Naczelny Sąd Administracyjny, zgodnie z art. 174 p.p.s.a., można oprzeć na podstawie naruszenia prawa materialnego przez błędną jego wykładnię lub niewłaściwe zastosowanie oraz na podstawie naruszenia przepisów postępowania, jeżeli uchybienie to mogło mieć istotny wpływ na wynik sprawy. W przedmiotowej sprawie skarga kasacyjna została na oparta na obu podstawach kasacyjnych.
Naczelny Sąd Administracyjny zauważa, że spór w przedmiotowej sprawie dotyczy rozbieżnej oceny postanowień umownych łączących skarżącą z uczestniczką, w tym okoliczności przyjęcia i wykonania przez uczestniczkę postępowania obowiązków związanych z wygłoszeniem na rzecz i polecenie strony skarżącej wykładu z zakresu prawa. Ściślej rzecz ujmując, oś sporu dotyczy wyjaśnienia, czy w stosunku do umowy, zważywszy na jej przedmiot, należało stosować przepisy dotyczące umowy zlecenia, albowiem była to umowa o świadczenie usług, czy też można ją było zakwalifikować jako umowę o dzieło, zgodnie z przyjętą przez jej strony terminologią.
W pierwszej kolejności należy stwierdzić, iż niezasadne były najdalej idące zarzuty podnoszące naruszenie, art. 141 § 4 p.p.s.a. (nr I.2 i I.5), z którymi w ścisłym związku przedmiotowym pozostaje zarzut pominięcia wskazywanych przez stronę dowodów, tj. maili i wyroków sądów powszechnych. Zdaniem strony skarżącej, Sąd pierwszej instancji nie rozpoznał wszystkich podniesionych przez nią zarzutów oraz przyjęty przez WSA stan sprawy jest niezgodny ze stanem rzeczywistym.
Należy wskazać, iż art. 141 § 4 p.p.s.a. może stanowić samodzielną podstawę kasacyjną zasadniczo w dwóch przypadkach, a mianowicie, jeżeli uzasadnienie orzeczenia wojewódzkiego sądu administracyjnego sporządzone zostało w sposób uniemożliwiający przeprowadzenie jego kontroli przez Naczelny Sąd Administracyjny (por. np. wyroki NSA z dnia: 18 kwietnia 2018 r., sygn. akt II FSK 1071/17; 18 kwietnia 2018 r., sygn. akt I OSK 1363/17; 20 grudnia 2017 r., sygn. akt II GSK 3998/17), oraz jeżeli uzasadnienie zaskarżonego wyroku nie zawiera stanowiska odnośnie do stanu faktycznego przyjętego za podstawę zaskarżonego rozstrzygnięcia (uchwała NSA z dnia 15 lutego 2010 r., sygn. akt II FPS 8/09).
Uzasadnienie kontrolowanego wyroku, gdy chodzi o analizę przedstawionych w nim argumentów, nie uniemożliwia przeprowadzenia kontroli prawidłowości tego orzeczenia. Zawiera elementy wymagane art. 141 § 4 p.p.s.a., w tym stanowisko odnośnie do stanu faktycznego przyjętego za podstawę wyrokowania oraz wskazanie i wyjaśnienie podstawy prawnej, a mianowicie przepisów prawa stanowiących wzorce kontroli legalności zaskarżonego w rozpatrywanej sprawie działania organu administracji, a także ocenę wyrażającą się w braku ich naruszenia. Nie zachodzi z całą pewnością sytuacja polegająca na sformułowaniu ocen przez Sąd pierwszej instancji w sposób "niepozwalający jednoznacznie ustalić przesłanek stojących za oddaleniem skargi". Wbrew ocenie strony, argumentacja Sądu pierwszej instancji, zwłaszcza w kwestii możliwości uznania za dzieło, jednorazowego wykładu naukowego, jest spójna i bazuje na wypracowanym w tym zakresie orzecznictwie Sądu Najwyższego, a także - co należy podkreślić - ma odpowiednie uzasadnienie w judykatach sądów administracyjnych.
Inną natomiast kwestią jest – co trzeba podkreślić w odpowiedzi na omawiane zarzuty – siła przekonywania zawartych w nim argumentów, co prowadzi do wniosku, że brak przekonania strony odnośnie do trafności rozstrzygnięcia sprawy, w tym do przyjętego kierunku wykładni i zastosowania prawa czy też odnośnie do oceny zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, których rezultat nie koresponduje z oczekiwaniami strony, nie oznacza wadliwości uzasadnienia wyroku i to w stopniu mogącym mieć istotny wpływ na wynik sprawy. Naruszenie art. 141 § 4 p.p.s.a. może dotyczyć sytuacji istnienia wad konstrukcyjnych uzasadnienia kwestionowanego orzeczenia, czy też uchylenia się od kontroli działalności organu, poddanej weryfikacji WSA. Fakt, że stanowisko zajęte w zaskarżonym orzeczeniu jest odmienne od prezentowanego przez wnoszącego skargę kasacyjną nie oznacza jeszcze, że uzasadnienie to dotknięte jest wadami konstrukcyjnymi, które uzasadniają wniosek, że nie poddaje się ono kontroli kasacyjnej, bądź że jest wadliwe w takim stopniu, że jedynie uchylenie wydanego w sprawie rozstrzygnięcia będzie rozwiązaniem w tych okolicznościach wymaganym.
Podniesiony w skardze kasacyjnej brak odniesienia się do niektórych zarzutów czy twierdzeń zawartych w skardze, nie jest uzasadniony. Brak odniesienia się przez Wojewódzki Sąd Administracyjny do niektórych zarzutów lub twierdzeń zawartych w skardze sam w sobie nie stanowi uchybienia skutkującego koniecznością uchylenia zaskarżonego wyroku. Uchybieniem stanowiącym uzasadnioną podstawę uchylenia wyroku byłoby pominięcie zarzutów i argumentów istotnych oraz wykazanie w skardze kasacyjnej – która w przedmiotowej sprawie tego rodzaju elementu nie zawiera – takiego właśnie ich charakteru, a mianowicie, że należycie je oceniając oraz prawidłowo identyfikując z ich punktu widzenia istotę spornego w sprawie zagadnienia, sąd ten mógłby jednak inaczej orzec w sprawie (zob. np. wyroki NSA z dnia: 15 marca 2019 r., sygn. akt II GSK 850/17; z dnia 28 czerwca 2016 r., sygn. akt II GSK 358/15; zob. również np. wyroki NSA z dnia: 29 listopada 2023 r., sygn. akt III OSK 2765/22; 17 marca 2015 r., sygn. akt II GSK 271/14). Z regulacji art. 141 § 4 p.p.s.a. nie wynika obowiązek ustosunkowania się przez Sąd do wszystkich zarzutów podniesionych w skardze. Wystarczające jest, aby z uzasadnienia wyroku wynikało wyjaśnienie zajętego stanowiska i ocena podniesionych uchybień w kontekście obowiązku kontroli zaskarżonego aktu/działalności organu, także w pewnym ogólnym całokształcie sformułowanych zarzutów i istoty kontrolowanego rozstrzygnięcia administracyjnego. Możliwe jest więc zbiorcze (problemowe) odniesienie się do zarzutów skargi, zamiast ich jednostkowego omawiania. Przede wszystkim istotne jest jednak to, czy w sprawie dokonano prawidłowej oceny jej okoliczności oraz przepisów znajdujących zastosowanie, nie zaś czy formalnie odniesiono się z osobna do każdego z zarzutów i twierdzeń strony, nawet tych, które w sposób oczywisty są chybione, zaś odpowiedzią na nie jest po prostu stanowisko sądu pierwszej instancji, rzeczowo oceniającego istotę problemu, którą w tym przypadku jest zagadnienie kwalifikacji nawiązanego pomiędzy stronami węzła prawnego.
Naczelny Sąd Administracyjny, w kontekście powyższego, nie podziela zatem stanowiska strony, że naruszono jej konstytucyjne prawo do sądu, czy też że doszło do naruszenia art. 8 § 1 i 2 k.p.a., bowiem o tym z całą pewnością nie świadczy odmienna niż prezentowana przez stronę, ocena okoliczności sprawy dokonana przez Sąd pierwszej instancji, z którą skarżąca się nie zgadza. Nie świadczy o tym także powoływana korespondencja e-mail z ZUS, mająca - jak się wydaje - świadczyć o stosowaniu w praktyce szkoleniowej pracowników tego organu umów o dzieło zawieranych z wykładowcami. W niniejszej sprawie oceniany jest po pierwsze stan faktyczny dotyczący skarżącej, a nie innego podmiotu. Po drugie, nawet gdyby przyjąć, że istnieje jakiekolwiek podobieństwo w tym zakresie co do innego podmiotu stosującego w standardowych celach szkoleniowych umowy o dzieło a nie zlecenia, to wyjaśnić skarżącej należy, że wadliwa praktyka organu i jego błędy, nie mogą sankcjonować tak samo błędnej praktyki po stronie skarżącej.
W niniejszej sprawie nie mają także znaczenia powoływane przez skarżącą judykaty sądów powszechnych, mające przesądzać w sprawach innych wykładowców (uczestników) zatrudnianych przez skarżącą, że świadczona przez nich na jej rzecz praca ma charakter dzieła. Organy NFZ, a także sądy administracyjne, nie są związane tymi rozstrzygnięciami. Ponadto ponownie należy podkreślić, że w każdej tego rodzaju sprawie następuje indywidualizacja jej cech istotnych, przez pryzmat których dokonywana jest w sprawie ocena i kwalifikacja prawna.
Odnosząc się do pozostałych zarzutów skargi kasacyjnej, których wspólnym mianownikiem jest wspomniana na wstępie odmienna ocena skarżącej, eksponująca te elementy stanu faktycznego i wykładni prawa, które jej zdaniem wskazują, że zawarta umowa ma wszelkie cechy umowy o dzieło, należy przytoczyć rozumienie przepisów prawa regulujących kwestię podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego osób wykonujących umowy o charakterze zlecenia, w kontekście ustalonego stanu faktycznego sprawy. Podkreślić przy tym należy, że wszystkie podnoszone przez stronę uchybienia procesowe, niedostatki wyjaśnień czy też zagadnienia, które jej zdaniem powinny były zostać wzięte pod uwagę przy orzekaniu, nie stanowią o wadzie przeprowadzonych ustaleń faktycznych, lecz wskazują na prezentowaną przez stronę ich odmienną ocenę prawną. Już z tej tylko przyczyny, niezasadne są zarzuty dotyczące poczynienia błędnych/niepełnych ustaleń faktycznych, bowiem kwestionują one w istocie ocenę Sądu pierwszej instancji, wyrażoną w zakresie prawnej kwalifikacji spornej umowy (w tym okoliczności towarzyszących jej zawarciu oraz wykonaniu), na podstawie której uczestniczka świadczyła na rzecz strony opisaną w niej pracę.
Przypomnieć należy, że z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy wynika, że obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniem społecznym rolników, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi. To ten przepis, odczytywany łącznie z pozostałymi przepisami prawa materialnego, ustalającymi istotne elementy stosunku prawnego łączącego skarżąca i uczestniczkę, od którego zależy podleganie ubezpieczeniu zdrowotnemu, wyznaczają ramy oraz zakres postępowania wyjaśniającego w rozpatrywanej sprawie, w tym zakres koniecznych do przeprowadzenia ustaleń i wyjaśnień.
Istotnym (kluczowym) i niekwestionowanym w sprawie faktem jest zawarcie przez stronę skarżącą z uczestniczką postępowania umowy, której przedmiotem było przygotowanie i wygłoszenie wykładu szkoleniowego dla aplikantów radcowskich. W tym zakresie mieściło się również przygotowanie niezbędnych, w celu prawidłowego wykonania wykładu, materiałów np. konspektu, czy prezentacji, a także samo jego wygłoszenie (zgodnie z najlepszą wiedzą i najwyższą starannością wykonawcy) w czasie i w miejscu określonym przez zlecającego (tj. podczas zajęć przeprowadzonych z aplikantami radcowskimi).
W granicach sporu istniejącego w niniejszej sprawie (umowa o świadczenie usług czy umowa o dzieło), wymagane jest zatem dokonanie rekonstrukcji norm prawnych regulujących tak sam stosunek cywilnoprawny, jak również skutki które implikuje w sferze obowiązku ubezpieczeń zdrowotnych. Wbrew ocenie skarżącej, podkreślającej nieuwzględnienie szeregu okoliczności świadczących np. o doprecyzowaniu samego dzieła w stopniu szczegółowym (poprzez odesłania do np. planu szkolenia), podstawowym elementem, który wymagał analizy, była ocena prawnego charakteru zawartej umowy i jej skutków.
W ocenie Naczelnego Sądu Administracyjnego, wszystkie istotne elementy stanu faktycznego znajdują odzwierciedlenie w aktach sprawy (zostały ustalone), a ich ocena prawna dawała podstawę do przyjęcia, że węzeł prawny łączący stronę skarżącą i uczestniczkę, ma charakter świadczenia usług (szkolenia), nie zaś umowy o dzieło, zatem nietrafnie podnoszone jest naruszenie art. 133 § 1 p.p.s.a. WSA nie dokonywał bowiem rekonstrukcji stanu faktycznego na podstawie źródła dowodowego znajdującego się poza aktami sprawy, a oceniał dowody zebrane przez organ, słusznie uznając je za wystarczające dla rozstrzygnięcia sprawy.
Niezasadne, już tylko z powodu próby podważania za jego pośrednictwem stanu faktycznego, jest również podnoszone naruszenie art. 106 § 3 p.p.s.a. Przepis ten nie służy bowiem ponownemu ustalaniu stanu faktycznego sprawy administracyjnej przez WSA, czy NSA. Dopuszczenie uzupełniającego dowodu z dokumentu ma wzmacniać ocenę, czy w sprawie w sposób właściwy ustalono stan faktyczny, zgodnie z regułami obowiązującymi w procedurze administracyjnej, a finalnie wspomagać ocenę, czy prawidłowo zastosowano przepisy prawa materialnego. Omawiany przepis nie tworzy więc podstaw do prowadzenia przed sądem administracyjnym postępowania dowodowego odnośnie do istnienia nowych okoliczności faktycznych, których strona nie podnosiła w toku postępowania przed organem administracji. Nie służy także - co wskazano - kwestionowaniu ustaleń faktycznych, które zdaniem strony skarżącej, nie są prawidłowe. W kontekście poczynionych ustaleń faktycznych, a na ich podstawie ocen prawnych, żadnego znaczenia, zdaniem NSA, nie miały dowody z dokumentu, tj. wyciągu z wytycznych jakie miał spełniać wykład. Fakt, że wskazany dokument wyszczególniał tematykę wykładu, nie świadczy o tym, że zawarta umowa jest umową o dzieło.
WSA, a wcześniej organy, nie naruszyły również art. 65 § 1 i 2 k.c. poprzez jedynie literalne (dosłowne) odczytanie treści umowy, zamiast sięgnięcia po wykładnię oświadczeń woli stron, uwzględniającą odwołanie się w umowie do wspomnianego wcześniej planu szkoleniowego aplikacji i zwyczajów panujących u skarżącej w tym zakresie (zwłaszcza podkreślanego, wysokiego poziomu szkolących oraz niepowtarzalności wykładów w ramach aplikacji). Powołany przepis, odsyła zatem do zasad współżycia społecznego, ustalonych zwyczajów, czy też zgodnego zamiaru stron umowy oraz jej celu, które należałoby uwzględniać przy wykładni postanowień umownych. Jednoznacznie i wprost odnosi się więc do reguł wykładni oświadczeń woli, co jakkolwiek ma swoje uznane i ustalone znaczenie dla potrzeb rozstrzygania sporów prawnych na gruncie prawa cywilnego (zwłaszcza pomiędzy stronami samej umowy), to jednak pozbawione jest tego znaczenia w sprawach ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, a więc w sprawach zupełnie innej, bo publicznoprawnej, natury (w tym zakresie por. wyrok NSA z 20 sierpnia 2021 r. sygn. akt II GSK 403/21). Tym samym, wskazany przez stronę jako pominięty przez WSA, "wzorzec kontroli" zaskarżonej decyzji nie był ani adekwatny, ani też przydatny w procesie ustalania podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Przepis art. 65 § 2 k.c., w zakresie, w jakim przy badaniu umów daje pierwszeństwo kryterium zgodnego zamiaru stron, nie znajduje zastosowania przy kwalifikowaniu umów dla potrzeb ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Nie może i nie powinno budzić żadnych wątpliwości, że strony umowy, nawet jeżeli taki jest ich zgodny zamiar, nie mogą oświadczeniem woli kształtować swych publicznoprawnych obowiązków odmiennie, niż wynika to z przepisów administracyjnego prawa materialnego. Autonomia woli stron w zakresie odnoszącym się do kształtowania treści umowy nie może prowadzić do nadawania tej umowie treści odmiennych od tych, które wynikają z przyjętych umową postanowień, a tym samym prowadzić do dowolnego kwalifikowania zawartej umowy, wbrew jej treści oraz wbrew prawu i mieć przesądzający charakter (zob. wyrok NSA z 3 lutego 2021 r. sygn. akt II GSK 1492/18).
Przedstawione podejście koresponduje ze stanowiskiem prezentowanym w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. wyroki z: 2 września 2020 r. sygn. akt I UK 96/19; 2 czerwca 2017 r. sygn. akt III UK 147/16; 10 stycznia 2017 r. sygn. akt II UK 518/15 ), które Sąd w składzie orzekającym w rozpatrywanej sprawie podziela, a mianowicie, że zasada podlegania ex lege ubezpieczeniom społecznym należy do norm o charakterze ius cogens, co prowadzi do wniosku o podleganiu obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z mocy prawa i z tej przyczyny czynność prawna nie może niwelować powstających na tym tle obowiązków publicznoprawnych, co wobec podlegania obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym oznacza również, że decydującej wagi nie można przypisać treści oświadczeń woli stron. Zwłaszcza, że sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych są sprawami cywilnymi jedynie w ujęciu formalnym (art. 1 k.p.c.), w ujęciu materialnym mają natomiast charakter spraw z zakresu prawa publicznego, a nie prywatnego, co wyklucza możliwość stosowania do relacji prawnych regulowanych prawem ubezpieczeń społecznych przepisów prawa prywatnego (np. Kodeksu cywilnego).
Idąc dalej należy zauważyć, że z przepisów regulujących umowę o dzieło wynika, że między stronami tej umowy nie występuje jakikolwiek stosunek zależności lub podporządkowania, że przyjmujący zamówienie, zobowiązując się do wykonania dzieła, może współdziałać z zamawiającym, jeżeli współdziałanie to jest potrzebne do wykonania dzieła i nie ciąży na nim zasadniczo obowiązek osobistego wykonania dzieła chyba, że wynika to z umowy o dzieło lub charakteru dzieła, że przedmiot umowy o dzieło może być określony w różny sposób i różny może być stopień dokładności takiego określenia, pod warunkiem że nie budzi wątpliwości o jakie dzieło chodzi oraz, że cechą konstytutywną dzieła jest samoistność (materialnego lub niematerialnego) rezultatu, a mianowicie, że (z chwilą ukończenia dzieła) staje się on niezależny od osoby twórcy i może stanowić samodzielny byt posiadający autonomiczną wartość w obrocie prawnym. Przedmiotem umowy o dzieło jest więc doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego) - bez względu przy tym na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności - co oznacza, że dzieło jest w każdym przypadku wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy nie istnieje, a istotnym kryterium umożliwiającym odróżnienie umowy o dzieło od umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych, co stanowi jednocześnie charakterystyczny (i dystynktywny) element umowy o dzieło.
Z kolei z przepisów odnoszących się do umów o świadczenie usług, do których odpowiednio mają zastosowanie przepisy o zleceniu wynika, że przedmiotem tychże umów jest wykonywanie lub wykonanie czynności dla innej osoby (osób) i w jej (ich interesie), które polega na zobowiązaniu do starannego działania, z czym łączy się jednocześnie brak uzgodnienia obowiązku osiągnięcia szczegółowo określonego, przyszłego, samoistnego materialnego lub ucieleśnionego materialnie rezultatu, uznawanego za kryterium prawidłowego spełnienia świadczenia głównego przez wykonującego usługę (stąd jest to umowa starannego działania, a nie rezultatu), a także na osobistym spełnieniu świadczenia przez wykonawcę (usługobiorcę, zleceniobiorcę), przy oparciu umowy na szczególnym zaufaniu do wykonującego usługę.
Tak zarysowane prawne ramy postępowania, w których zobowiązany był operować organ administracji zwłaszcza, że granica między usługami, a dziełem może "bywać płynna" (por. wyrok Sądu Najwyższego z 3 listopada 2000 r. sygn. akt IV CKN 152/00) powodowały, że ocena przedmiotowej umowy z punktu widzenia art. 353(1) k.c., wymagała skutecznego zaprzeczenia przez organ, że układając swą relację w formie umowy o dzieło strony ustaliły ją w sposób odpowiadający właściwości tego stosunku prawnego i wykazania, że łączył je inny stosunek prawny (por. wyrok Sądu Najwyższego z 10 lipca 2014 r. sygn. akt II UK 454/13).
Zdaniem Naczelnego Sądu Administracyjnego, stanowisko strony skarżącej kasacyjnie nie podważa oceny Sądu pierwszej instancji odnośnie do skuteczności zaprzeczenia oraz skuteczności wykazania przez organ administracji, że sporna w sprawie umowa nie jest i nie była umową o dzieło, to jest umową o rezultat usług, lecz umową o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Nie można bowiem zasadnie zarzucić WSA w Warszawie, ani błędu w podejściu do rozumienia art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy, czy też przepisów art. 627, art. 750 i art. 743 k.c., ani też błędu w zakresie odnoszącym się do ich zastosowania, jako wzorców kontroli legalności zaskarżonej decyzji.
Nie tracąc w związku z powyższym z pola widzenia konsekwencji wynikających ze stosowania metody typologicznej, która ze swej istoty nakazuje uwzględnianie cech przeważających (dominujących) w danej umowie, w relacji do normatywnych cech danej umowy wynikających z przepisów obowiązującego prawa (por. np. wyroki Sądu Najwyższego z: 26 marca 2008 r. sygn. akt I UK 282/07; 5 maja 2010 r. sygn. akt I PK 8/10; 21 czerwca 2017 r. sygn. akt I UK 273/16), za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego) - i rzecz jasna, bez względu przy tym na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności - co oznacza, że dzieło jest w każdym przypadku wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy nie istnieje.
Uwzględniając znaczenie tego charakterystycznego (i dystynktywnego) elementu umowy o dzieło, o istnieniu którego należy wnioskować na podstawie normatywnej treści art. 638 § 1 k.c., sprawdzian, o którym mowa w tym przepisie prawa nie jest możliwy do przeprowadzenia, jeśli strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło, albowiem brak kryteriów określających pożądany przez zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi do wniosku, że przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych czynności, a nie ich rezultat, zaś w przypadku umowy o dzieło autorskie w postaci utworu naukowego (wykładu), przesłanką przedmiotowo istotną (przesądzającą) jest jego zakres, którego wskazanie nie może się ograniczać do danej dziedziny nauki, albowiem tak szeroko ujęty przedmiot umowy uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów intelektualnych dotyczących tego samego zakresu (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 28 sierpnia 2014 r. sygn. akt II UK 12/14). Nie powinno budzić żadnych wątpliwości, że nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden istotny sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła, które jednocześnie nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne, wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego.
Jakkolwiek więc możliwa jest umowa o dzieło, której przedmiotem jest wygłoszenie wykładu, to jednak pod warunkiem, że wykładowi można przypisać cechy utworu, który spełnia tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, nie zaś działania polegające na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy i zdolności do jej przekazania (w tym zakresie zob. wyroki Sądu Najwyższego z: 4 czerwca 2014 r. sygn. akt II UK 548/13 oraz sygn. akt II UK 420/13; 6 marca 2014 r. sygn. akt V CSK 202/13; 18 czerwca 2003 r. sygn. akt II CKN 269/01; wyroki NSA z: 24 października 2019 r. sygn. akt II GSK 2369/17; 6 sierpnia 2019 r. sygn. akt II GSK 2313/17; 20 listopada 2018 r. sygn. akt II GSK 846/17). Powyższe nie jest przy tym tworzeniem nowych, pozaustawowych przesłanek kwalifikowania wykładu naukowego jako dzieła, a wykładnią przepisów obowiązujących w tym zakresie.
Co więcej, nie można tracić z pola widzenia i tego, że obiektywnie nauczyciel (wykładowca) podlega jednak pracodawcy w zakresie prowadzenia dydaktyki. Jeżeli tak, to w korespondencji do argumentów osadzonych na gruncie cech odróżniających umowę o dzieło od umowy zlecenia (świadczenia usług), za niemniej istotny należałoby uznać i ten argument, że stosunek prawny wynikający z umowy o dzieło nie ma charakteru zobowiązania trwałego (ciągłego). Stanowi bowiem zobowiązanie do świadczenia jednorazowego i to po obu stronach tego stosunku zobowiązaniowego. Zarówno świadczenie zamawiającego jak i wykonawcy dzieła uznawane są za świadczenia jednorazowe, a jego ramy czasowe wyznacza powierzenie wykonania i wykonanie dzieła. Czas ten jest zatem z zasady warunkowany właściwościami samego dzieła, determinowany przez jego wykonawcę, a nie zamawiającego. Przedmiotem umowy o dzieło jest bowiem doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy, który w chwili jej zawierania nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 28 sierpnia 2014 r. sygn. akt II UK 12/14).
W tym też kontekście, w orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że zobowiązanie z art. 627 k.c. polega na wykonaniu nie jakiegokolwiek dzieła, ale na wykonaniu dzieła oznaczonego. Nie ma przy tym wątpliwości, że "oznaczenie" następuje pierwotnie w trakcie układania postanowień umownych, co wobec oczekiwanych przez zamawiającego cech dzieła - wykonywanego na jego zamówienie indywidualnie, kształtowane według jego potrzeb lub upodobań - wobec ekwiwalentność świadczeń stron umowy o dzieło jest także uzasadnione i motywowane tym, aby umożliwić przyjmującemu zamówienie dokonanie prawidłowej oceny w zakresie odnoszącym się do nakładów (czasu i pracy) potrzebnych do wykonania dzieła oraz ryzyk związanych z osiągnięciem danego rezultatu w relacji do odpowiedniego (równoważnego) wynagrodzenia, co w relacji do okoliczności stanu faktycznego rozpatrywanej sprawy nie jest bez znaczenia, gdy podnieść, że należne uczestnikowi postępowania wynagrodzenie miało charakter ryczałtowy. O ile więc, przy umowie zlecenia nacisk położono nie na "oznaczenie" efektu, ale na "określenie" kategorii czynności prawnej (usługi) podlegającej wykonaniu - a więc tak właśnie, jak w rozpatrywanej sprawie, w której przedmiotem umowy było przygotowanie i wygłoszenie wykładu dla aplikantów radcowskich – o tyle, w umowie o dzieło doszło do przesunięcia punktu ciężkości z aspektu czynnościowego na finalny, a w tej mierze ważne jest, że między "oznaczeniem" a rezultatem pracy istnieje ścisły wektor zależności. Nie można zrealizować dzieła, jeśli nie zostało ono umownie wytyczone. W przeciwnym razie, niemożliwe będzie poddanie "dzieła" sprawdzianowi w zakresie wad fizycznych. Właściwości te nie są natomiast udziałem umowy zlecenia (wyrok Sądu Najwyższego z 10 stycznia 2017 r. sygn. akt III UK 53/16).
Z przywołanego powyżej opisu przedmiotu spornej w sprawie umowy - przygotowanie i wygłoszenie wykładu dla aplikantów radcowskich - nie sposób jest zrekonstruować istnienia sprawdzalnych parametrów uzgodnionego dzieła, a tym samym jego rezultatu, z góry określonego, samoistnego (w przedstawionym powyżej rozumieniu tej samoistności), materialnego lub niematerialnego, obiektywnie osiągalnego oraz w danych warunkach pewnego, to jest stanowiącego efekt pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wykluczał możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady. W rozpatrywanej sprawie, wobec przedmiotu spornej umowy oraz wobec znaczenia konsekwencji wynikających z art. 32 ust. 1 ustawy o radcach prawnych (cel aplikacji radcowskiej) w relacji do przepisów art. 36(1)ust. 1 i art. 36(4) tej ustawy (egzamin radcowski), przeprowadzenie sprawdzianu, o którym stanowi art. 638 § 1 k.c. z całą pewnością nie było możliwe, a wręcz było wykluczone. W korespondencji do dotychczas przedstawionych argumentów - eksponujących znaczenie tego, że nie chodzi o wykonanie jakiegokolwiek dzieła, ale dzieła oznaczonego, albowiem między "oznaczeniem" a rezultatem pracy istnieje ścisły wektor zależności - trzeba podkreślić, że wobec treści oraz funkcji art. 638 § 1 k.c. przeprowadzeniu sprawdzianu, o którym jest w nim mowa, z całą pewnością nie mogła służyć obecność opiekuna roku aplikantów, który co najwyżej mógł potwierdzić formalną stronę wykonania umowy, tj. odbycie się wykładu i aktów staranności z nim związanych, jednak nie mógł potwierdzić "jakości dzieła" tym bardziej, że jego cech nie sprecyzowano, bowiem nie świadczy o tym sam temat wykładu, nawet zestawiony z programem aplikacji i listą zagadnień, jakie w ramach wykładu mają zostać poruszone. Jest to tym bardziej jaskrawe, jeżeli uwzględni się dodatkowo fakt, że opiekun roku nie był zamawiającym. Co więcej, przygotowanie i przeprowadzenie - w ramach organizowanych przez OIRP szkoleń aplikantów radcowskich - wykładu, którego celem jest przekazanie wiedzy z danej dziedziny prawa, służy przygotowaniu do przystąpienia do egzaminu państwowego w celu uzyskania uprawnień radcy prawnego, co siłą rzeczy prowadzi do wniosku, że przyjmujący zamówienie (wykładowca) może jedynie zobowiązać się do starannego przeprowadzenia wszystkich zleconych mu czynności edukacyjnych, nie przyjmując jednak na siebie odpowiedzialności za ich rezultat (zob. wyrok Sądu Najwyższego z 18 kwietnia 2012 r. sygn. akt II UK 187/11; wyroki Sądu Apelacyjnego w Łodzi z: 19 lutego 2013 r. sygn. akt III AUa 907/12; 30 stycznia 2013 r. sygn. akt III AUa 880/12).
Uwzględniając powyższe, za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że działanie przyjmującego zamówienie było poddane reżimowi starannego działania, a jego celem nie było osiągnięcie - rozumianego w przedstawiony powyżej sposób - rezultatu. Zwłaszcza, że nie został on uzgodniony w sposób, w jaki należałoby tego oczekiwać w świetle art. 627 k.c.
W świetle przedstawionych argumentów oraz w relacji do przedmiotu spornej w sprawie umowy, dotyczącej przygotowania i wygłoszenie wykładu dla aplikantów radcowskich, trzeba stwierdzić, że podjęte w jej wykonaniu czynności i działania nie miały cech twórczych indywidualizujących dzieło, jako ich rezultat. Jakkolwiek faktem jest, że podczas zajęć szkoleniowych oraz wykładów dobór słów, przykładów może być inny - podobnie, jak różny może być zbiór samodzielnie wybranych i przystosowanych materiałów dydaktycznych - to jednak nie zmienia to typowej usługi w wymagany efekt, albowiem wkład w postaci wysiłku umysłowego wymagany jest przy każdej pracy umysłowej i jest wykładnikiem tylko obowiązku starannego działania. Jakkolwiek więc wykładowca (nauczyciel, szkolący) do swej pracy wnosi czynnik twórczy, począwszy od sposobu ujęcia tematu, doboru literatury, metody przeprowadzania wykładu, to jednak nie stanowi to elementu dostatecznie wyróżniającego umowę o dzieło od innych umów o świadczenie pracy (zob. np. wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z 19 lipca 2012 r. sygn. akt III AUa 612/12; wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z 28 lutego 2013 r. sygn. akt III AUa 1785/12). W tym również, co w kontekście powyższego trzeba podkreślić, ochronie prawa autorskiego - jak wynika z art. 1 ust. 21 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych - nie podlegają działania o charakterze odtwórczym, polegające na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy i zdolności do jej przekazywania, co tym samym powoduje, że sam pomysł, czy też koncepcja wykładu - jeżeli nie została skonkretyzowana w danym wykładzie, jako utworze, a ze skargi kasacyjnej nie wynika, aby mogło, czy też miało być inaczej - nie podlega ochronie (zob. wyroki Sądu Najwyższego z 4 czerwca 2014 r. sygn. akt II UK 543/13 i II UK 548/13 oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z 8 października 2013 r. sygn. akt I ACa 1233/12).
Co więcej, z punktu widzenia celu umowy o dzieło, w którym mowa w art. 627 k.c., o istnieniu ustalonego, oczekiwanego i wcześniej nieistniejącego rezultatu umożliwiającego zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego, nie sposób jest wnioskować na podstawie eksponowanych przez stronę argumentów. Przedmiotem zawartej przez stronę skarżącą z uczestnikiem postępowania umowy było przygotowanie i wygłoszenie wykładu w ramach określonego warunkami i wymogami przepisów ustawy o radcach prawnych cyklu szkoleń aplikantów radcowskich, co prowadzi do wniosku, że podjęte w wykonaniu tej umowy czynności i działania nie miały jednak cech indywidualizujących dzieło, jako ich rezultat, który nie został przy tym uzgodniony w sposób, w jaki należałoby tego oczekiwać w świetle art. 627 k.c., co nie jest bez znaczenia z punktu widzenia znaczenia konsekwencji wynikających z art. 638 § 1 k.c., o których również była mowa powyżej.
Ocena zasadności skargi kasacyjnej nie może pomijać również i tego, że celem wykładu przeprowadzonego w ramach zajęć szkoleniowych dla aplikantów radcowskich, było przekazywanie wiedzy z danej dziedziny prawa oferowane przez OIRP w ramach programu kształcenia aplikantów radcowskich. Skoro przy tym prowadzenie zajęć dydaktycznych w formie wykładu nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło, albowiem forma ta jest również zwykle stosowana w przypadku wykonywania omawianych czynności na podstawie umowy o pracę lub umowy o świadczenie usług, to tym bardziej nie sposób jest twierdzić, że wykonanie spornej w sprawie umowy miałoby się materializować w obiektywnie osiągalnym i pewnym rezultacie, który miałby ponadto posiadać charakterystyczne i wynikające z umowy cechy - o takich bowiem nie sposób jest wnioskować na podstawie analizy postanowień wymienionej umowy, albowiem jej przedmiot (gdy chodzi o jego określenie) nie charakteryzował się cechą indywidualizującą dzieło (utwór) zwłaszcza z tego powodu, że ograniczał się do danej dziedziny wiedzy, co uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów intelektualnych dotyczących tego samego zakresu - umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego.
Jakkolwiek więc możliwa jest umowa o dzieło, której przedmiotem jest wygłoszenie wykładu (o czym była już mowa), to jednak zajęciom szkoleniowym przeprowadzonym przez uczestniczkę, na podstawie spornej w sprawie umowy nie można przypisać cech utworu, albowiem spełniać je może co do zasady wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, a w tej mierze - jak powyżej podniesiono - w odniesieniu do umowy o dzieło autorskie w postaci utworu naukowego (wykładu), przesłanką przedmiotowo istotną (przesądzającą) jest jego zakres, którego wskazanie nie może się ograniczać do danej dziedziny nauki, albowiem tak szeroko ujęty przedmiot umowy uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów intelektualnych dotyczących tego samego zakresu.
W związku z powyższym, Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 p.p.s.a. orzekł o oddaleniu skargi kasacyjnej.
O kosztach postępowania orzeczono natomiast na podstawie art. 204 pkt 1 i art. 205 § 2 p.p.s.a. w zw. z § 14 ust. 1 pkt 2 lit. b) i § 14 ust. 1 pkt 1 lit. c) rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 118).