Tak zarysowane prawne ramy postępowania, w których zobowiązany był operować organ administracji zwłaszcza, że granica między usługami, a dziełem może "bywać płynna" (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 2000 r., sygn. akt IV CKN 152/00) powodowały, iż ocena przedmiotowych umów z punktu widzenia art. 353¹ k.c. wymagała skutecznego – co trzeba podkreślić – zaprzeczenia przez organ, że układając swą relację w formie umowy o dzieło strony ustaliły ją w sposób odpowiadający właściwości tego stosunku prawnego i wykazania, że łączył je inny stosunek prawny (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2014 r., sygn. akt II UK 454/13).
Według Naczelnego Sądu Administracyjnego, stanowisko strony skarżącej nie podważa oceny Sądu I instancji odnośnie do "skuteczności zaprzeczenia oraz skuteczności wykazania" przez organ administracji, że sporne w sprawie umowy nie są umowami o dzieło, to jest umowami o rezultat usług, lecz umowami o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Ponownie podkreślając, że przedmiot postępowania (przedmiot sprawy) oraz zakres postępowania wyjaśniającego wyznaczają i determinują normy prawa materialnego, z punktu widzenia przywołanego przepisu art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz przywołanych przepisów ustawy – Kodeks cywilny za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że jeżeli za fakt należałoby uznać zdarzenie, zjawisko lub sytuację, które miały miejsce, to wobec przedmiotu rozpatrywanej sprawy oraz wobec jej okoliczności, za "fakt" w przywołanym tego słowa rozumieniu – przy tym za fakt o prawnie relewantnym znaczeniu – należałoby uznać fakt zawarcia przez stronę skarżącą z uczestnikiem postępowania umów, przedmiotem których było statystowanie na planie filmu fabularnego "[...]" w dniach: od 13 września 2020 r. do 15 września 2020 r., od 15 września 2020 r. do 18 września 2020 r., od 23 września 2020 r. do 30 września 2020 r., 1 października 2020 r. do 31 października 2020 r., od 3 listopada 2020 r. do 20 listopada 2020 r., (odpowiednio umowy z dnia: 12 września 2020 r., 16 września 2020 r., 23 września 2020 r., 2 października 2020 r. 3 listopada 2020 r.) Faktem w przedstawionym powyżej rozumieniu, jest również wykonanie przez uczestnika postępowania zleconej mu pracy w sposób oraz w terminie ustalonym przez strony, a także fakt wypłaty wynagrodzenia.
Inną natomiast i sporną w sprawie kwestią jest to, czy wymienione umowy były w rozumieniu przepisów obowiązującego prawa umowami o dzieło – jak twierdzi strona skarżąca – czy też charakteru takiego nie miały, jak przyjął organ administracji publicznej oraz Sąd I instancji uznając, że były to umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, co stanowi ocenę formułowaną na tym etapie procesu stosowania prawa, który wiąże się z potrzebą przeprowadzenia zabiegu wymagającego ustalenia źródła rekonstrukcji normy prawnej, klaryfikacji znaczeń, ustalenia ich sensu normatywnego, a następnie kwalifikowania danego faktu z punktu widzenia konkretnej i adekwatnej normy prawnej (co w rozpatrywanej sprawie odnosiło się do oceny prawnego charakteru spornych umów) oraz ustalenia konsekwencji tejże kwalifikacji, co nie jest bez znaczenia dla wniosku, że w rozpatrywanej sprawie – oraz wbrew stanowisku strony skarżącej, które nie zostało przy tym uzasadnione w sposób, w jaki należałoby tego oczekiwać w świetle wymogów określonych w art. 174 pkt 2 w związku z art. 176 p.p.s.a. (por. np. wyroki NSA z dnia: 21 stycznia 2015 r., sygn. akt II GSK 2162/13; 27 listopada 2014 r., sygn. akt I FSK 1752/13; 10 października 2014 r., sygn. akt II OSK 793/13) – nie ma jednak sporu o fakty, w tym zwłaszcza o fakty o prawnie doniosłym znaczeniu. Ustaleń faktycznych nie można i nie należy bowiem mylić z ich prawną oceną.
W związku z powyższym i nie tracąc przy tym z pola widzenia znaczenia konsekwencji wynikających z rezultatu stosowania metody typologicznej, która nakazuje – wobec jej istoty – uwzględnianie cech przeważających (dominujących) w danej umowie w relacji do normatywnych cech danej umowy wynikających z przepisów obowiązującego prawa (por. np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia: 26 marca 2008 r. sygn. akt I UK 282/07; 5 maja 2010 r., sygn. akt I PK 8/10; 21 czerwca 2017 r., sygn. akt I UK 273/16), ponownie wymaga przypomnienia, że przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego) – i rzecz jasna, bez względu przy tym na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności – co oznacza, że dzieło jest w każdym przypadku wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy nie istnieje (w odniesieniu do spełniania warunku rezultatu zob. również wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 2020 r., sygn. akt III UK 369/19).
Charakterystycznym i dystynktywnym elementem umowy o dzieło jest zaś możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych.
Sprawdzian, o którym jest mowa w art. 638 § 1 k.c. nie jest możliwy do przeprowadzenia, jeżeli strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło, albowiem brak kryteriów określających pożądany przez zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi do wniosku, że przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych czynności, a nie ich rezultat, zaś w przypadku umowy o dzieło autorskie w postaci utworu, przesłanką przedmiotowo istotną (przesądzającą) jest jego zakres, którego wskazanie nie może się ograniczać do danej dziedziny, albowiem tak szeroko ujęty przedmiot umowy uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów (intelektualnych) dotyczących tego samego zakresu (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 sierpnia 2014 r., sygn. akt II UK 12/14). I nie chodzi przy tym o to, aby ocena odnośnie do istnienia wad dokonywana była z punktu widzenia zgodności rezultatu umowy z jej treścią (treścią stosunku zobowiązaniowego), bo ta – co trzeba podkreślić – zawsze jest dokonywana w odniesieniu do wszystkich umów obligacyjnych w aspekcie odnoszącym się do ewentualnej odpowiedzialności stron za niewykonanie lub nienależyte wykonanie zobowiązania (art. 471 k.c.) – lecz o to, aby w ogóle była możliwa ocena uzgodnionego przez strony rezultatu według odpowiednio stosowanych przepisów o rękojmi (art. 638 w związku z art. 556 § 1 i § 2 k.c.), a więc innymi słowy również o to, aby w ogóle było możliwe odpowiednie zastosowanie przepisów o odpowiedzialności za wady.
W tej zaś mierze nie powinno budzić wątpliwości, że nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden istotny sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła, które jednocześnie – co oczywiste – nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne, wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego.
Co do zasady zaś, w praktyce obrotu gospodarczego przyjmuje się, że w odróżnieniu od umowy zlecenia czy umowy o świadczenie usług, umowa o dzieło wymaga, aby czynności przyjmującego zamówienie (najczęściej nazywanego w umowie o dzieło – "wykonawcą") doprowadziły do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu. Rezultat, na który umawiają się strony, musi być obiektywnie osiągalny i w konkretnych warunkach pewny.
Celem umowy o dzieło nie jest – co trzeba podkreślić – czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności ma prowadzić do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu.
Przy umowie o dzieło chodzi o osiągnięcie określonego rezultatu niezależnie od rodzaju i intensywności świadczonej w tym celu pracy i staranności, wymaganej wiedzy, umiejętności i zdolności, a odpowiedzialność przyjmującego zamówienie, w wypadku niezrealizowania celu umowy, jest odpowiedzialnością za nieosiągnięcie określonego rezultatu, a nie za brak należytej staranności. Przedmiotem umowy o dzieło, w ujęciu Kodeksu cywilnego, jest więc przyszły, z góry określony, samoistny, materialny lub niematerialny, lecz obiektywnie osiągalny i w danych warunkach pewny rezultat pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wyklucza możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady (por. A. Brzozowski (w:) System prawa prywatnego, Prawo zobowiązań - część szczegółowa, Tom 7, wydanie 3, pod red. J. Rajskiego, Wydawnictwo C.H. Beck - Instytut Nauk Prawnych PAN, Warszawa 2011, s. 390 – 391).
Podkreślając, że przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy, i który w momencie jej zawierania nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 sierpnia 2014 r., sygn. akt II UK 12/14) trzeba stwierdzić, że z przywołanego powyżej opisu przedmiotu spornych w sprawie umów – statystowanie na planie filmu fabularnego "[...]" w dniach: od 13 września 2020 r. do 15 września 2020 r., od 15 września 2020 r. do 18 września 2020 r., od 23 września 2020 r. do 30 września 2020 r., 1 października 2020 r. do 31 października 2020 r., od 3 listopada 2020 r. do 20 listopada 2020 r. – nie sposób jest jednak zrekonstruować istnienia sprawdzalnych cech i parametrów uzgodnionego dzieła, a tym samym jego rezultatu, z góry określonego, samoistnego, materialnego lub niematerialnego, obiektywnie osiągalnego oraz w danych warunkach pewnego, to jest stanowiącego efekt pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie.
Podkreślając w tej mierze, że osiągnięcie opisywanego rezultatu ma być pewne, za uzasadniony należy uznać wniosek, że nie dość, że chodzi o wykluczenie świadczenia niemożliwego, ale przede wszystkim wykluczenie losowości i niepewności wykonania dzieła, co prowadzi do wniosku, że zawierając umowę strony posiadają uzasadnione przekonanie, że przyjmujący zamówienie jest w stanie wykonać dzieło. Zwłaszcza, że – jak wskazano powyżej – celem umowy o dzieło nie jest wykonanie określonych czynności, ale osiągnięcie za ich pomocą określonego rezultatu niezależnie od starań i dołożenia należytej staranności. Wobec opisu przedmiotu spornych w sprawie umów nie sposób jest przyjąć, że osiągnięcie tak określonego rezultatu mogłoby być uznane za pewne w przedstawionym powyżej rozumieniu tego pojęcia, albowiem nie wykluczał on jednak losowości, ani też stanu niepewności odnośnie do tak określonego rezultatu, który mógł się przy tym okazać jednak nieprzydatny do wykorzystania w przygotowywanej produkcji filmowej, czy też produkcji reklamowej, nie sprzeciwiając się jednocześnie wypłacie wynagrodzenia za wykonaną pracę. Zwłaszcza, że jak wynika z przywołanych umów, określone w nich wynagrodzenie (w wysokości 121 zł) było należne za każdy dzień zdjęciowy (rozumiany, jako 12 godzin pracy licząc od godziny pojawienia się w garderobie do ogłoszenia przez kierownika plany komunikatu "koniec zdjęć", z tym, że tak określona "dniówka" była podwyższana o 10 % za każdą nadgodzinę) + 50 % za udział w przymiarkach – jeżeli nie odbywały się w dniu zdjęciowym – + 50 % za udział w próbach.
Co więcej, wobec tego, że – o czym była mowa powyżej – dostateczne oznaczenie dzieła jest ważne z punktu widzenia oceny odnośnie do odpowiedzialności przyjmującego zamówienie z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania zobowiązania (art. 471) oraz z tytułu ewentualnych wad dzieła trzeba stwierdzić, że ustawodawca nie bez powodu operuje na gruncie art. 627 k.c. k.c. pojęciem "dzieło oznaczone", co prowadzi do wniosku o potrzebie zastosowania dla opisu przedmiotu zamówienia określonych i konkretnych cech i parametrów indywidualizujących dzieło (w tym norm, kryteriów, zwyczajów, zgodnie z którymi dzieło miałoby być wykonane), co oczywiście nie sprzeciwia się jednocześnie wnioskowi, że przedmiot umowy o dzieło może być określony w różny sposób i różny może być stopień dokładności takiego określenia. Pod warunkiem jednak – co trzeba podkreślić – że nie budzi wątpliwości o jakie dzieło chodzi. Trzeba bowiem określić jego cechy i parametry, które korespondowałyby z oczekiwaniami, potrzebami lub upodobaniami zamawiającego, albowiem wtedy dopiero jest to – jak należałoby przyjąć – "dzieło oznaczone" w rozumieniu art. 627 k.c.
W tym też kontekście w orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że zobowiązanie z art. 627 k.c. nie polega na wykonaniu jakiegokolwiek dzieła, ale na wykonaniu dzieła oznaczonego (co nota bene wynika również z przywoływanego przez stronę skarżącą judykatu Sądu Najwyższego z dnia 13 marca 1967 r., sygn. akt I CR 500/66, w którym podkreślono – czego strona nie uwzględnia jednak w dostatecznym stopniu, pomijając w tej mierze również, że stan faktyczny rozpatrywanej sprawy nie odpowiada jednak stanowi faktycznemu, na gruncie którego zostało wydane wymienione orzeczenie – że "[...] treścią zobowiązania wykonawcy jest nie samo podjęcie i wykonywanie określonych czynności [...]" lecz – co wymaga zaakcentowania, albowiem strona nie dostrzega tego istotnego aspektu zagadnienia – "[...] oznaczony w umowie ich wynik w postaci wystawienia widowiska odpowiadającego pewnym z góry ustalonym warunkom"). Nie ma przy tym wątpliwości, że "oznaczenie" następuje pierwotnie w trakcie układania postanowień umownych. Przy umowie zlecenia nacisk położono nie na "oznaczenie" efektu, ale na "określenie" kategorii czynności prawnej (usługi) podlegającej wykonaniu, co prowadzi do wniosku, że w umowie o dzieło doszło do przesunięcia punktu ciężkości z aspektu czynnościowego na finalny, a w tej mierze ważne jest, że między "oznaczeniem" a rezultatem pracy istnieje ścisły wektor zależności. Nie można zrealizować dzieła, jeśli nie zostało ono umownie wytyczone. W przeciwnym razie, niemożliwe będzie poddanie "dzieła" sprawdzianowi w zakresie wad fizycznych. Właściwości te nie są natomiast udziałem umowy zlecenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 stycznia 2017 r., sygn. akt III UK 53/16).
Uwzględniając powyższe, w opozycji do argumentacji prezentowanej w skardze kasacyjnej trzeba więc stwierdzić, że jakkolwiek istotnie jest możliwa umowa o dzieło, której przedmiotem jest wykonanie koncertu, inscenizacji, przygotowanie produkcji artystycznej, roli aktorskiej czy też wykonanie utworu muzycznego, to jednak zawsze pod warunkiem, że można im przypisać cechy utworu, a ten warunek – co trzeba podkreślić w relacji do przedmiotu spornych w sprawie umów – spełnia tylko koncert, inscenizacja, przygotowanie produkcji artystycznej, roli aktorskiej czy też wykonanie utworu muzycznego o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła artystycznego, co ma przecież swoje dalej jeszcze idące konsekwencje, nie zaś działania polegające na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy, w tym również umiejętności (por. wyroki Sądu Najwyższego z dnia: 4 czerwca 2014 r., sygn. akt II UK 548/13 i sygn. akt II UK 4230/13; 18 czerwca 2003 r., sygn. akt IICKN 269/01; por. również wyroki NSA z dnia: 24 października 2019 r., sygn. akt II GSK 2369/17; 6 sierpnia 2019 r., sygn. akt II GSK 2313/17; 20 listopada 2018 r., sygn. akt II GSK 846/17). Co więcej, w analizowanym zakresie w orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, między innymi, że jakkolwiek artystyczne wykonanie utworu (art. 85 ust. 1 o prawie autorskim i prawach pokrewnych) może być przedmiotem umowy o dzieło, to jednak wówczas tylko, gdy jej rezultat został oznaczony wskazaniem sprecyzowanych partii konkretnych utworów muzycznych oraz rodzaju i rangi wydarzenia muzycznego wymagającego odpowiednich kwalifikacji i kunsztu artystycznego, uzasadniającego wybór wykonawcy przez zamawiającego (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 grudnia 2022 r., sygn. akt II USKP 3/22). Jakkolwiek więc, przedmiot umów z udziałem profesjonalisty stanowi elementarną cechę kontraktu opisanego w treści art. 627 k.c., to jednak – jak się podkreśla w orzecznictwie Sądu Najwyższego – powinien on być oznaczony in concreto, ściśle według schematu właściwego dla danego rodzaju umowy, niezależnie od rodzaju prowadzonej działalności i oczywistości jego powstania z racji określonych umiejętności, cech osobistych wykonawcy, albowiem – co trzeba podkreślić w odpowiedzi na stanowisko strony skarżącej – ułomna konstrukcja przedmiotu umów nie rodzi żadnego domniemania (faktycznego ani prawnego), że chodzi wyłącznie o uzyskanie konkretnego rezultatu. Ten bowiem może być osiągnięty w toku wykonania różnych rodzajów umów. Stąd też, na gruncie ubezpieczenia społecznego umowa, której przedmiot został przez profesjonalistę określony nieprecyzyjnie, nie może być kwalifikowana jako wyjątek od reguły, usprawiedliwiający fakt niepodlegania ubezpieczeniu społecznemu. Jakkolwiek więc, przygotowanie i wykonywanie utworów muzycznych, przygotowanie ról aktorskich może stanowić przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze i być przedmiotem umowy o dzieło, to jednak o takiej kwalifikacji decydują dodatkowe kryteria. Zatem – co wymaga zaakcentowania – zamiar ułożenia zobowiązania według kryterium art. 627 k.c. w płaszczyźnie uniknięcia obowiązku ubezpieczenia społecznego obliguje do staranności i indywidualności przy określeniu parametrów dzieła, tak by uchwycić istotę tego działania (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 2 czerwca 2017 r., sygn. akt III UK 147/16).
W tym też kontekście – w tym wobec istoty sporu prawnego w rozpatrywanej sprawie oraz w odpowiedzi na argumentację skargi kasacyjnej (zob. 7) – trzeba również podkreślić – że adekwatnego wzorca kontroli zgodności z prawem zaskarżonego wyroku nie mógł stanowić art. 65 § 2 k.c. w związku z art. 3531 k.c.
Jakkolwiek przywołana regulacja prawna ma swoje uznane i ustalone znaczenie dla potrzeb rozstrzygania sporów prawnych na gruncie prawa cywilnego (w tym zwłaszcza, jeżeli nie przede wszystkim, między stronami zawartej umowy, co w rozpatrywanej sprawie nie ma przecież miejsca, albowiem spór przebiega na innej zupełnie płaszczyźnie), to jednak pozbawione jest tego znaczenia w sprawach ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, a więc w sprawach zupełnie innej, bo publicznoprawnej natury (zob. wyrok NSA z dnia 20 sierpnia 2021 r., sygn. akt II GSK 403/21). Tym samym, wskazany "wzorzec kontroli" nie jest przydatny w procesie ustalania podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Nie może i nie powinno budzić żadnych wątpliwości, że – nawet jeżeli taki byłby zgodny zamiar kontrahentów – strony umowy nie mogą oświadczeniem woli kształtować swych publicznoprawnych obowiązków odmiennie, niż wynika to z przepisów administracyjnego prawa materialnego. Autonomia woli stron w zakresie odnoszącym się do kształtowania treści umowy nie może prowadzić do nadawania tej umowie treści odmiennych od tych, które wynikają z przyjętych umową postanowień, a tym samym prowadzić do dowolnego kwalifikowania zawartej umowy, wbrew jej treści oraz wbrew prawu i mieć przesądzający charakter (zob. wyrok NSA z dnia 3 lutego 2021 r., sygn. akt II GSK 1492/18 i przywołane tam orzecznictwo).
Przedstawione podejście koresponduje ze stanowiskiem prezentowanym w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. wyroki z dnia: 2 września 2020 r., sygn. akt I UK 96/19; 2 czerwca 2017 r., sygn. akt III UK 147/16; 10 stycznia 2017 r., sygn. akt II UK 518/15) – które Sąd w składzie orzekającym w rozpatrywanej sprawie podziela – a mianowicie, że zasada podlegania ex lege ubezpieczeniom społecznym należy do norm o charakterze ius cogens, co prowadzi do wniosku o podleganiu obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z mocy prawa i z tej przyczyny czynność prawna nie może zniwelować powstających na tym tle obowiązków publicznoprawnych, co wobec podlegania obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym oznacza również, że decydującej wagi nie można przypisać treści oświadczeń woli stron. Zwłaszcza, że sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych są sprawami cywilnymi jedynie w ujęciu formalnym (art. 1 k.p.c.), w ujęciu materialnym mają natomiast charakter spraw z zakresu prawa publicznego, a nie prywatnego, co wyklucza możliwość stosowania do relacji prawnych regulowanych prawem ubezpieczeń społecznych przepisów prawa prywatnego (np. Kodeksu cywilnego).
W rekapitulacji przedstawionych argumentów należało więc stwierdzić, że wobec przedmiotu spornych w sprawie umów – których ułomna konstrukcja uniemożliwia zrekonstruowanie istnienia sprawdzalnych cech i parametrów uzgodnionego dzieła, a tym samym jego rezultatu zwłaszcza, że nie tworzy ona również żadnego domniemania (faktycznego ani prawnego), że w ich wykonaniu chodziło wyłącznie o uzyskanie konkretnego rezultatu – za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że działanie przyjmującego zamówienie (uczestnika postępowania) było poddane reżimowi starannego działania, a jego celem nie było osiągnięcie – rozumianego w przedstawiony powyżej sposób – rezultatu. Zwłaszcza, że nie został on uzgodniony w sposób, w jaki należałoby tego oczekiwać w świetle art. 627 k.c.
W związku z tym więc, że przy umowie o dzieło chodzi o osiągnięcie określonego rezultatu, a celem umowy o dzieło nie jest – co trzeba podkreślić – czynność (samo działanie) lub zaniechanie, które przy zachowaniu określonej staranności ma prowadzić do określonego w umowie rezultatu, lecz samo osiągnięcie tego rezultatu, to za rezultat w przedstawionym powyżej rozumieniu tego pojęcia nie sposób jest uznać statystowania na planie filmu fabularnego "[...]" (w dniach: od 13 września 2020 r. do 15 września 2020 r., od 15 września 2020 r. do 18 września 2020 r., od 23 września 2020 r. do 30 września 2020 r., 1 października 2020 r. do 31 października 2020 r., od 3 listopada 2020 r. do 20 listopada 2020 r.).
W rekapitulacji przedstawionych argumentów należało więc stwierdzić, że zarzuty skargi kasacyjnej nie podważają zgodności z prawem zaskarżonego wyroku, albowiem nie zostały oparte na usprawiedliwionych podstawach.
W związku z powyższym, Naczelny Sąd Administracyjny na podstawie art. 184 p.p.s.a. orzekł, jak w sentencji wyroku.