3. art. 627-646 KC poprzez ich niezastosowanie w odniesieniu do umów będących przedmiotem niniejszej sprawy, które ze względu na swoje essentialia negotii, jak i accidentalia negotii, objęte umową stron są umowami o dzieło;
4. art. 65 § 2 KC w zw. z art. 353¹ KC przez błędną wykładnię woli stron zawartej w umowie o dzieło, polegającą na niedostatecznym rozważeniu woli stron wyrażonej w treści umowy i załącznikach do umowy;
5. art. 1 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. tekst jedn.: z 2019 r., poz. 1231, dalej: prawo autorskie) przez jego niezastosowanie i przyjęcie, że nie ma on zastosowania do umowy i relacji łączących skarżącego z firmą ESAL
II. na podstawie art. 174 pkt 2 p.p.s.a. naruszenie przepisów prawa procesowego, w stopniu mogącym mieć wpływ na wynik sprawy, tj.:
1. art. 6 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. Kodeks postępowania administracyjnego (Dz.U. tekst jedn.; z 2020 r., poz. 256, dalej jako: KPA) poprzez brak przytoczenia podstawy prawnej, która upoważnia organ do ingerowania w treść zawartych umów cywilnoprawnych, przy całkowitym pogwałceniu praw stron dysponujących prawem do swobodnego zawierania umów;
2. art. 133 § 1, art. 134 § 1, art. 145 § 1 pkt 1 lit. c) i art 151 p.p.s.a. przez oparcie się przez Sąd na stanie faktycznym, który nie został wyjaśniony przez organy w sposób pełny, tj. z naruszeniem art. 7, art. 77 § 1, art. 78 § 1 i 2 i art. 80 KPA polegające na niewyczerpującym zebraniu i wybiórczym rozpatrzeniu całokształtu materiału dowodowego i niepodjęciu wszelkich kroków niezbędnych do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy w szczególności poprzez odmowę dopuszczenia dowodu z przesłuchania stron;
3. art. 109 ust. 6 u.ś.o.z.f.z.ś.p. i w związku z art. 2 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r. (Dz.U. z 1997 r., nr 48, poz. 483, dalej: Konstytucja RP) poprzez wydanie wyroku niekorzystnego dla ubezpieczonego, mimo że strony (ubezpieczony i płatnik składek) działały w zaufaniu do licznych stanowisk organów władzy publicznej (zwłaszcza Ministra Kultury, Ministra Finansów) jednoznacznie wskazujących, iż wykłady/szkolenia są kwalifikowane jako umowy o dzieło.
Strona wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpatrzenia WSA w Warszawie oraz o orzeczenie o kosztach postępowania.
IV.2
Skargę kasacyjną wniosła również Z. S. zaskarżając go w całości i zarzucając:
I. na podstawie art. 174 pkt 1 p.p.s.a. naruszenie przepisów prawa materialnego poprzez ich niewłaściwą wykładnię oraz nieprawidłowe zastosowanie, tj.:
1. art. 627-646 k.c. i art. 734-751 k.c., poprzez nieuzasadnione przyjęcie, że umowa zawarta przez skarżącą z P. S. była umową starannego działania, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące umowy zlecenia, a nie umową o dzieło, podczas gdy treść umowy i sposób jej wykonywania, a w szczególności jednorazowy i ściśle określony przedmiot, każdej zawartej umowy, wskazują na umowę o dzieło,
2. art. 351¹ k.c. zasady swobody umów poprzez bezpodstawne przyjęcie, że strony wstanie faktycznym sprawy nie mogły według swej woli ustalić wzajemnych zobowiązań w ramach umowy o dzieło, w sytuacji gdy nie sprzeciwiało się to właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego,
3. art. 1 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jedn.: Dz.U.2021.1062) przez błędną wykładnię polegającą na przyjęciu, że podczas wykonywanych umów nie doszło do powstania utworów, gdyż umowa dotyczyła powszechnej dziedziny wiedzy, podczas gdy utworem jest każdy przejaw działalności twórczej spełniający ustawowe przesłanki określone w naruszonym przepisie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, a wykonanie w ramach zawartych umów powstawały utwory w rozumieniu przepisów prawa autorskiego,
4. art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) w zw. z art. 85 ust. 4 ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej w zw. z art. 13 pkt 2 ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych przez niewłaściwe zastosowanie wskazanych przepisów polegające na błędnym przyjęciu, że P. S. podlegał obowiązkowemu ubezpieczeniu zdrowotnemu z tytułu umów zawartych ze Skarżącą, wynikające z błędnego uznania, że umowy te stanowią umowy o świadczenie usług, podczas gdy były to umowy o dzieło, a osoba wykonująca takie umowy nie podlega ubezpieczeniu zdrowotnemu i nie jest zgłaszana przez zamawiającego do ubezpieczenia zdrowotnego;
II. na podstawie art. 174 pkt 2 p.p.s.a. naruszenie przepisów prawa procesowego, w stopniu mogącym mieć wpływ na wynik sprawy, tj.:
1. art. 3 § 1 i § 2 pkt 1, art. 141 § 4 i art.145 § 1 pkt 2 p.p.s.a. w zw. z art. 6, art. 7 i art. 77 k.p.a., poprzez sprzeczność istotnych ustaleń z zebranym materiałem dowodowym i ustalenie, że umowy zawarte z P. S. przez skarżącą były umowami starannego działania, do których stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące umowy zlecenia, a nie umowami o dzieło podczas gdy treść umów i sposób ich realizacji, w szczególności jednorazowy, a nie ciągły charakter wykonywanych czynności, wskazują na umowy o dzieło, oraz art. 80 k.p.a., poprzez przekroczenie granic swobodnej oceny dowodów i ustalenie, że umowy zawarte z P. S. przez skarżącą była umowami starannego działania, do której stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące umowy zlecenia, w sytuacji gdy na podstawie całokształtu okoliczności sprawy, w szczególności jednorazowego każdorazowo określonego przedmiotu umowy (tematu wykładu), a nie ciągłego charakteru wykonywanych na jej podstawie czynności, należało wyciągnąć wniosek, że przedmiotowe umowy były umowami o dzieło.
Strona (płatniczka) wniosła o uchylenie zaskarżonego wyroku w całości i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania WSA w Warszawie oraz o orzeczenie o kosztach postępowania.
V.
W odpowiedzi na skargi kasacyjne Prezes NFZ wniósł o ich oddalenie oraz o orzeczenie o kosztach postępowania.
Naczelny Sąd Administracyjny zważył, co następuje:
VI.
Skargi kasacyjne są nieuzasadnione.
Na wstępie należy zauważyć, że zgodnie z art. 183 § 1 p.p.s.a., Naczelny Sąd Administracyjny rozpoznaje sprawę w granicach skargi kasacyjnej, biorąc jednak z urzędu pod rozwagę nieważność postępowania, a mianowicie sytuacje enumeratywnie wymienione w § 2 tego przepisu prawa. W niniejszej sprawie nie zachodzi nieważność postępowania pierwszoinstancyjnego.
VII.
Analiza obu skarg kasacyjnych (uczestnika i płatniczki) wskazuje, że spór prawny w rozpatrywanej sprawie dotyczy oceny prawidłowości przyjęcia przez organ i WSA, że sporne umowy, których stroną byli skarżący kasacyjnie, nie stanowiły umów o dzieło, zwolnionych m.in. z obowiązku objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym.
W ocenie NSA, jakkolwiek strony dzielą naruszenia formułowane w tym zakresie na procesowe i materialne, to jednak w dalszej części należy ocenić je łącznie (problemowo), gdyż podniesione uchybienia procesowe dotyczą w istocie błędnej kwalifikacji ustalonego stanu faktycznego, a więc błędu subsumcji normy prawnej i oceny charakteru zawartych umów, w tym także zebranych przez organ dowodów. To co strony postrzegają jako w istocie niewłaściwe ustalanie stanu faktycznego sprawy, w rzeczywistości stanowi zarzut wadliwej oceny zawartych umów i okoliczności temu towarzyszących. Z ogółu twierdzeń podniesionych w ocenianych skargach kasacyjnych wynika bowiem, że organy, a za nimi WSA nie tyle wadliwie przeprowadziły postępowanie dowodowe (co do tego nie można mieć zastrzeżeń, gdyż cała sprawa bazuje po prostu na interpretacji zapisów umownych i żądnego znaczenia nie mają zeznania stron, które potwierdziłyby jedynie wolę zawarcia przez nie umów o dzieło, a nie zlecenia), co dokonały błędnej subsumcji ustalonego stanu faktycznego do normy prawnej wywiedzionej przede wszystkim z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach.
Niezasadne są więc twierdzenia o dokonaniu dowolnej oceny materiału dowodowego zgromadzonego w sprawie (odpowiednio zarzut nr II.2 i II.1 skargi kasacyjnej uczestnika i płatniczki), które formułowane są w kontekście dokonania niewłaściwej oceny umów, w efekcie czego miało dojść do odmowy nadania im charakteru umów o dzieło i przypisania charakteru umowy zlecenia. Podobnie niezasadny jest zarzut nr II.1 i II.3 skargi kasacyjnej uczestnika, które negują odpowiednio możliwość kwestionowania swobody umów stron skarżących kasacyjnie (ingerowania w ich wolną wolę i zdolność kontraktową) oraz niewzięcia w istocie pod uwagę korzystnych dla nich informacji, pojawiających się w przestrzeni publicznej ze strony organów naczelnych, które wskazywały na kwalifikowanie "wykładów i szkoleń jako umów o dzieło".
Biorąc to pod uwagę należy wskazać, że WSA słusznie uznał, że w działaniu organów nie można dostrzec naruszeń procesowych. NSA podziela to stanowisko, bowiem w sprawie chodzi o zarzuty wadliwej subsumcji normy prawnej do ustalonego stanu faktycznego, a ściślej mówiąc chodzi o ocenę zawartych umów w kontekście obowiązku objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym. Wbrew sugestiom stron, nie ma sporu w tej sprawie o to, czy organ czegoś nie wyjaśnił, pominął, nie ustalił, albo nie ocenił, bowiem spór dotyczy w istocie tego, dlaczego umowy łączące uczestnika z płatniczką zostały zakwalifikowane jako umowy starannego działania (zlecenia), a nie umowy o dzieło. Jest to więc spór o meritum, a nie o przebieg postępowania administracyjnego.
NSA wyjaśnia, że w przeprowadzonym postępowaniu administracyjnym zbadano umowy zawarte pomiędzy stronami i dokonano zwartych w każdej z nich postanowień. Na tej podstawie, jak również na podstawie całokształtu wypowiedzi stron uznano, że mają one charakter umów zlecenia, a nie umów o dzieło.
Podstawę rozstrzygnięcia organów stanowił przede wszystkim art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach, którego i wykładnię i zastosowanie w pełni zaakceptował WSA. Przepis ten, z uwagi na przedmiot sprawy jaka zawisła przed organami i WSA, wyznaczał zakres postępowania.
Oceniając zatem słuszność stanowiska Sądu pierwszej instancji przypomnieć wypada, że art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach wskazuje, że obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi lub ubezpieczeniami społecznymi rolników, które są osobami wykonującymi prace na podstawie umowy agencyjnej lub umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia lub osobami z nimi współpracującymi.
Z przepisów regulujących umowę o dzieło (art. 627 i nast. k.c.) wynika więc, że:
- między stronami umowy o dzieło nie występuje jakikolwiek stosunek zależności lub podporządkowania,
- przyjmujący zamówienie, zobowiązując się do wykonania dzieła, może współdziałać z zamawiającym, jeżeli współdziałanie to jest potrzebne do wykonania dzieła i nie ciąży na nim zasadniczo obowiązek osobistego wykonania dzieła chyba, że wynika to z umowy o dzieło lub charakteru dzieła,
- przedmiot umowy o dzieło może być określony w różny sposób i różny może być też stopień dokładności takiego określenia, pod warunkiem że nie budzi wątpliwości, o jakie dzieło chodzi,
- cechą konstytutywną dzieła jest samoistność (materialnego lub niematerialnego) rezultatu.
Przedmiotem umowy o dzieło jest zatem doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego), bez względu przy tym na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności, choć ta ostatnia niewątpliwie odgrywa rolę - przynajmniej pośrednią - w przypadku chociażby testu na obecność wad dzieła. W każdym więc przypadku dzieło ma być wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy jeszcze nie istnieje. Ponadto istotnym kryterium umożliwiającym odróżnienie umowy o dzieło od umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych, co stanowi jednocześnie charakterystyczny, a przez to dystynktywny element umowy o dzieło.
Z kolei z przepisów kodeksu cywilnego odnoszących się do umów o świadczenie usług, do których odpowiednio mają zastosowanie przepisy o zleceniu (art. 750 w zw. z art. 734 i nast. k.c.) wynika, że przedmiotem tychże umów jest wykonywanie lub wykonanie czynności dla innej osoby (osób) i w jej (ich interesie), które polegają na zobowiązaniu się do starannego działania, z czym łączy się jednocześnie brak uzgodnienia obowiązku osiągnięcia szczegółowo określonego, przyszłego, samoistnego materialnego lub ucieleśnionego materialnie rezultatu, uznawanego za kryterium prawidłowego spełnienia świadczenia głównego przez wykonującego usługę (stąd jest to umowa starannego działania, a nie rezultatu), jak i na osobistym spełnieniu świadczenia przez wykonawcę (usługobiorcę, zleceniobiorcę). Umowy te charakteryzuje oparcie ich na szczególnym zaufaniu do wykonującego usługę, jego wiedzy czy innych cech gwarantujących owo "staranne działanie".
Nie jest przy tym niczym nadzwyczajnym stwierdzenie, że granica pomiędzy usługami, a dziełem może "bywać płynna" (tak wyrok SN z 3 listopada 2000 r. sygn. akt IV CKN 152/00). Ocena zawartych przez strony umów z punktu widzenia art. 353¹ k.c. wymagała więc wykazania przez organ, że umowy o dzieło, które zawarły strony, nie odpowiadają właściwości tego stosunku prawnego, a strony łączył inny stosunek prawny (por. wyrok SN z 10 lipca 2014 r. sygn. akt II UK 454/13).
Co także istotne, zwłaszcza w nawiązaniu do zarzutu nr I.4 i II.1 skargi kasacyjnej uczestnika oraz nr I.2 skargi kasacyjnej płatniczki, zgodności z prawem zaskarżonego wyroku z całą pewnością nie podważają twierdzenia o naruszeniu art. 65 § 2 k.c., art. 6 k.p.a., czy też art. 353¹ k.c. (w skardze kasacyjnej płatniczki omyłkowo powołano art. 351¹ k.c.).
Abstrahując od tego, że z uzasadnienia zaskarżonego wyroku nie wynika, aby WSA dokonywał wykładni oświadczeń woli stron umowy, a co za tym idzie, aby stosował art. 65 § 1 i 2 k.c. (czy też art. 353¹ k.c.), jako wzorzec kontroli legalności zaskarżonej decyzji, co powoduje, że zarzut jego naruszenia jest niezasadny, to trzeba nadto podnieść, że jakkolwiek przywołana regulacja prawna ma swoje uznane i ustalone znaczenie dla potrzeb rozstrzygania sporów prawnych na gruncie prawa cywilnego (w tym zwłaszcza, jeżeli między stronami zawartej umowy, nie ma sporu co do jej charakteru), to jednak pozbawione jest tego znaczenia w sprawach ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, a więc w sprawach zupełnie innej, bo publicznoprawnej natury (zob. wyrok NSA z 20 sierpnia 2021 r. sygn. akt II GSK 403/21). Tym samym, wskazany "wzorzec kontroli" nie jest przydatny w procesie ustalania podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Nie może i nie powinno budzić żadnych wątpliwości, że - nawet jeżeli taki byłby zgodny, a nie zawoalowany, zamiar skarżących kasacyjnie - strony umowy nie mogą oświadczeniem woli kształtować swych publicznoprawnych obowiązków odmiennie, niż wynika to z przepisów administracyjnego prawa materialnego. Autonomia woli stron w zakresie odnoszącym się do kształtowania treści umowy nie może prowadzić do nadawania tej umowie treści odmiennych od tych, które wynikają z przyjętych umową postanowień, a tym samym prowadzić do dowolnego kwalifikowania zawartej umowy, wbrew jej treści oraz wbrew prawu i mieć przesądzający charakter (zob. wyrok NSA z 3 lutego 2021 r. sygn. akt II GSK 1492/18).
Przedstawione podejście koresponduje ze stanowiskiem prezentowanym w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. wyroki z 2 września 2020 r. sygn. akt I UK 96/19; 2 czerwca 2017 r. sygn. akt III UK 147/16; 10 stycznia 2017 r. sygn. akt II UK 518/15 ) - które Sąd w składzie orzekającym w rozpatrywanej sprawie podziela - a mianowicie, że zasada podlegania ex lege ubezpieczeniom społecznym należy do norm o charakterze ius cogens, co prowadzi do wniosku o podleganiu obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z mocy prawa i z tej przyczyny czynność prawna nie może zniwelować powstających na tym tle obowiązków publicznoprawnych, co wobec podlegania obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym oznacza również, że decydującej wagi nie można przypisać treści oświadczeń woli stron. Zwłaszcza, że sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych są sprawami cywilnymi jedynie w ujęciu formalnym (art. 1 k.p.c.), w ujęciu materialnym mają natomiast charakter spraw z zakresu prawa publicznego, a nie prywatnego, co wyklucza możliwość stosowania do relacji prawnych regulowanych prawem ubezpieczeń społecznych przepisów prawa prywatnego (np. Kodeksu cywilnego).
Tak więc nazewnictwo stosowane przez strony, jak również ich wola wyrażona w umowie, nie wyłączają prawa organu do oceny wykreowanego w ten sposób stosunku prawnego, z punktu widzenia przepisów statuujących obowiązki publicznoprawne.
Kontynuując niniejsze rozważania, w ocenie NSA stanowisko obu stron skarżących kasacyjnie nie podważyło skutecznie oceny dokonanej przez Sąd pierwszej instancji, a wcześniej przez organ, że sporne umowy nie są umowami o dzieło - umowami o rezultat usług, lecz umowami o świadczenie usług w postaci wykładów, do których stosuje się przepisy kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia.
Uwzględnić należy istotę umowy o dzieło, tj. to czy strony w dostatecznie wyraźny sposób określiły w umowie cechy i parametry indywidualizujące dzieło, gdyż brak kryteriów określających pożądany przez zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi do wniosku, że przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych czynności, a nie ich rezultat. W tym kontekście należy więc wskazać, że takiej cechy żadna z analizowanych umów niestety nie zawiera, jedynie określając mniej lub bardziej rozbudowany temat opracowania. Nie zmienia tej oceny wskazane różnicowanie nazw wykładów i ich dostosowywanie do "zapotrzebowania" rynku czy oczekiwań słuchaczy, np. "Faktura VAT w 2011" czy "Podatek VAT 2011/2012 - aktualne problemy i interpretacje".
W ocenie NSA, w przypadku umowy o dzieło autorskie w postaci utworu naukowego (wykładu dla określonej grupy odbiorców), przesłanką przedmiotowo istotną (przesądzającą) jest jego zakres, którego wskazanie nie może się ograniczać do danej dziedziny nauki lub po prostu tematu wykładu. W pełni przy tym podzielić należy wnioski płynące z wyroku SN z 28 sierpnia 2014 r. sygn. akt II UK 12/14. Wygłoszony wykład może bowiem stanowić przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze i być przedmiotem umowy o dzieło, ale o takiej kwalifikacji decydują dodatkowe kryteria. Dzieje się tak, gdyż wykonywanie obowiązków w zakresie edukacji wynikających z umowy o świadczenie usług, a nawet z umowy o pracę również może polegać na przeprowadzeniu wykładów autorskich, w istocie bardzo powszechnych w branży naukowo-szkoleniowej.
Nie stanowi więc, jak wskazał SN, umowy o dzieło umowa o przeprowadzenie cyklu bliżej niesprecyzowanych wykładów z danej dziedziny wiedzy, których tematy pozostawiono do uznania wykładowcy, bowiem wskazuje to, że zamawiający nie jest zainteresowany określonym dziełem (utworem) intelektualnym o indywidualnym charakterze w rozumieniu przepisów ustawy z 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych, ale przekazywaniem odbiorcom wykładu wiedzy z danej dyscypliny. Podobnie jest także wtedy, gdy strony związane są, tak jak w sprawie niniejszej, szeregiem jednostkowych umów, których przedmiot jest, z pewnymi modyfikacjami, powtarzalny i sprecyzowany. Celem tych umów było bowiem nie tyle stworzenie indywidualnego dzieła, co przekazanie wiedzy osobom zainteresowanym.
Nie da się zatem uznać za dzieło tego, co nie odróżnia się w żaden istotny sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów prac materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła, które jednocześnie - co oczywiste - nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne, wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego. WSA słusznie więc wskazał, że umowy nie gwarantowały jakichkolwiek "parametrów" kontroli dzieła, ani też jego sprawdzalności, co przekłada się na iluzoryczną odpowiedzialność wykonawcy za wady dzieła. W istocie kryterium takim jest zadowolenie odbiorców wykładu z przeprowadzonego szkolenia, a nie stworzenie dzieła o określonych cechach.
W wyroku NSA z 20 listopada 2018 r. sygn. akt II GSK 846/17 tutejszy Sąd uznał, że przygotowanie wykładu, nawet gdy przekazywana w jego ramach wiedza wykracza poza zwykły poziom i granice programowe oraz jest w sposób indywidualny dostosowywana do potrzeb słuchaczy (ich danej grupy), nie może stanowić podstawy do przyjęcia, że w takim wypadku wykład stanowi dzieło. Jedynie wyjątkowo wygłoszenie wykładu można zakwalifikować jako dzieło, o ile można mu przypisać istotne cechy utworu, a ten warunek spełnia tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego (tak SN w wyroku z 27 sierpnia 2013 r. II UK 26/13). Nie chodzi przy tym o odbieranie uczestnikowi prawa do uznania "wytworów posiadanej wiedzy", prezentowanych na przeprowadzonych szkoleniach/spotkaniach, jako utworu autorskiego o znamionach naukowych, czy też negowanie należytego wkładu w jego stworzenie. Każda praca naukowa czy koncepcyjna zawiera bowiem w sobie pewien pierwiastek twórczy. Chodzi natomiast o to, że "wykłady", które przeprowadził miały charakter cyklicznego przekazywania jak najlepszej wiedzy w danej dziedzinie, a więc starannego działania. Niezasadne są więc zarzuty dotyczące naruszenia przepisów o prawach autorskich.
Wykładom uczestnika, nawet doprecyzowanym ich tytułem, czy niewątpliwie wcześniejszym przygotowaniem i doborem materiałów z uwagi na grupę odbiorców, nie można przypisać cech dzieła. Co najwyżej materiały te służą uatrakcyjnieniu oferty, kierowanej do określonego kręgu odbiorców. Cechę taką może, w drodze wyjątku, spełniać jedynie wykład naukowy o wyjątkowym, niestandardowym charakterze, dotyczący niepowtarzalnej tematyki, wypełniający przy tym kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego.
Okoliczności, że wykłady uczestnika miały charakter indywidualny i adresowany raczej do profesjonalnego (zorientowanego) odbiorcy, zaś autor i wykonawca jest profesjonalistą w dziedzinie m.in. prawa podatkowego, specjalizującym się - jak wynika z nazw wykładów - w problematyce podatku VAT i fakturowania, także nie wpływa na zmianę oceny charakteru spornych umów dokonanej przez organy i Sąd pierwszej instancji. Okoliczność niewątpliwie specjalistycznego charakteru wykładów, skierowanego do profesjonalnej grupy odbiorców nie stanowiła sama w sobie o powstaniu szczególnego dzieła, jak również nie nadawała takiemu wykładowi powyżej omówionych cech charakterystycznych dziełu w rozumieniu art. 627 k.c.
W ocenie NSA o zasadności skargi kasacyjnej nie może również świadczyć powoływane już na etapie postępowania przed WSA stanowisko organów naczelnych, w odniesieniu do kwestii traktowania wykładów/szkoleń jako objętych umowami o dzieło. Słusznie zauważył WSA, że w każdej sprawie podlega to indywidualnej ocenie.
Ponadto podkreślenia wymaga, że prowadzona przez uczestnika działalność w zakresie przygotowywania i wygłoszenia wykładów autorskich dotyczących prawa podatkowego (m.in. VATu i fakturowania) na rzecz podmiotu zawodowo organizującego różnego rodzaju szkolenia, nie odbiega zakresowo od niejako standardowo wykonywanych przez pracowników akademickich działań naukowych na uczelniach. Za utrwalone należy przy tym traktować stanowisko NSA, co do kwestii wykładów na uczelniach w ramach procesu edukacyjnego, które klasyfikowane są jako umowy o świadczenie usług, a nie umowy o dzieło (por. wyroki z 28 czerwca 2022 r. sygn. II GSK 699/19, II GSK 294/19, II GSK 575/19, z 21 stycznia 2021 r. sygn. akt II GSK 1236/18; z 27 maja 2022 r. sygn. akt II GSK 115/19, II GSK 135/19, II GSK 106/19, II GSK 295/19, II GSK 76/19; z 28 czerwca 2022 r. sygn. akt II GSK 356/19; z 4 lutego 2015 r. sygn. akt II GSK 333/14, II GSK 87/14, II GSK 332/14; z 12 stycznia 2021 r. sygn. akt II GSK 700/18, II GSK 1237/18, II GSK 1122/18; 7 sierpnia 2019 r. sygn. II GSK 334/19; 25 października 2018 r. sygn. akt II GSK 703/18, II GSK 817/18, II GSK 1200/18).
NSA wskazuje także, że w każdej z umów zawarto warunek, zgodnie z którym wykonawca zobowiązał się wykonać pracę terminowo i bez usterek (§ 5). W przypadku stwierdzenia wad wykonanej pracy wykonawca zobowiązał się także do ich nieodpłatnego usunięcia w terminie do jednego tygodnia od daty zgłoszenia. Skoro więc przedmiotem każdej umowy jest wygłoszenie wykładu na konkretny temat z zakresu głównie podatku VAT, w konkretnej dacie i do konkretnego, znanego płatnikowi, a być może także uczestnikowi, audytorium, to rodzi się zasadnicze pytanie, w jaki sposób ewentualne wady tak wykonanego "dzieła" (tego bowiem dotyczy ta regulacja umowna), miałyby zostać usunięte (jakie wady, skoro wykład ma być autorski i w jaki sposób, skoro się odbył). Stwierdzenie wady, o ile w ogóle można o tym mówić w sytuacji wygłaszania wykładu autorskiego, możliwe byłoby niezwłocznie po zakończeniu wykładu i po - jak można zakładać - pewnej interakcji ze słuchaczami. Przedmiotem umowy nie było przy tym sporządzenie zupełnego wykładu na piśmie (przy zachowaniu cech dzieła). Omawiany zapis umowny miał więc jedynie dostosować treść umowy do schematu właściwego umowom o dzieło.
Powyższe stanowisko jest odpowiedzią na pozostałe zarzuty skarg kasacyjnych.
W tej sytuacji, Naczelny Sąd Administracyjny, na podstawie art. 184 w zw. z art. 204 pkt 1 i art. 205 § 2 p.p.s.a. w zw. z § 14 ust. 1 pkt 2 lit. b) w zw. z § 14 ust. 1 pkt 1 lit. c) rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz.U. z 2023 r. poz. 1935 ze zm.) orzekł, jak w sentencji wyroku.