Jeżeli zaś za fakt należałoby uznać zdarzenie, zjawisko lub sytuację, które miały miejsce, to wobec przedmiotu rozpatrywanej sprawie oraz wobec jej okoliczności, które przyjęte zostały przez Sąd I instancji za podstawę wyrokowania, za "fakt" w przywołanym tego słowa rozumieniu należałoby uznać fakt zawarcia przez stronę skarżącą z uczestniczką postępowania umowy, której przedmiotem była realizacja zadań polegających na przygotowywaniu programów zajęć szkoleniowych z zakresu nauczania matematyki oraz przeprowadzanie takich szkoleń, jak również sporządzanie sprawozdań z przebiegu szkolenia.
Inną natomiast i sporną w sprawie kwestią jest to, czy wymieniona umowa była w rozumieniu przepisów obowiązującego prawa umową o dzieło – jak twierdzi strona skarżąca – czy też charakteru takiego nie miała, jak w ślad za organem administracji publicznej przyjął Sąd I instancji uznając, że umowa ta była umową o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy o zleceniu, co stanowi ocenę formułowaną na tym etapie procesu stosowania prawa, który wiąże się z potrzebą przeprowadzenia zabiegu wymagającego ustalenia źródła rekonstrukcji normy prawnej, klaryfikacji znaczeń, ustalenia ich sensu normatywnego, a następnie kwalifikowania danego faktu z punktu widzenia konkretnej i adekwatnej normy prawnej (co w rozpatrywanej sprawie odnosiło się do oceny prawnego charakteru spornej umowy) oraz ustalenia konsekwencji tejże kwalifikacji.
Kontrolując zgodność z prawem decyzji administracyjnej wydanej w przedmiocie ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego Sąd I instancji – wbrew oczekiwaniom strony skarżącej – nie był przy tym zobowiązany, aby legalność wymienionej decyzji kontrolować z pozycji oraz przy uwzględnieniu kryteriów, o których mowa w art. 65 § 1 i 2 k.c., a mianowicie zasad współżycia społecznego, ustalonych zwyczajów, czy też zgodnego zamiaru stron umowy oraz jej celu, czy też z pozycji wyznaczonych art. 3531 k.c., który jakkolwiek stanowi, że strony zawierające umowę mogą ułożyć stosunek prawny według swego uznania, to jednak z tym zastrzeżeniem – które strona skarżąca pomija, a ma ono zasadnicze znaczenie – aby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) stosunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego. Przywołana regulacja prawna jednoznacznie i wprost odnosi się bowiem do reguł wykładni oświadczeń woli, co jakkolwiek ma swoje uznane i ustalone znaczenie dla potrzeb rozstrzygania sporów prawnych na gruncie prawa cywilnego (w tym zwłaszcza, jeżeli nie przede wszystkim, między stronami zawartej umowy, co w rozpatrywanej sprawie nie ma przecież miejsca, albowiem spór przebiega na innej zupełnie płaszczyźnie), to jednak pozbawione jest tego znaczenia w sprawach ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego, a więc w sprawach zupełnie innej, bo publicznoprawnej natury (zob. wyrok NSA z dnia 20 sierpnia 2021 r., sygn. akt II GSK 403/21). Tym samym, wskazany "wzorzec kontroli" nie był ani adekwatny, ani też przydatny w procesie ustalania podlegania ubezpieczeniu zdrowotnemu. Przepis art. 65 § 2 k.c. w zakresie, w jakim przy badaniu umów daje pierwszeństwo kryterium zgodnego zamiaru stron, nie znajduje bowiem zastosowania przy kwalifikowaniu umów dla potrzeb ustalenia podlegania obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego. Nie może i nie powinno budzić żadnych wątpliwości, że – nawet jeżeli taki byłby zgodny zamiar kontrahentów – strony umowy nie mogą oświadczeniem woli kształtować swych publicznoprawnych obowiązków odmiennie, niż wynika to z przepisów administracyjnego prawa materialnego. Autonomia woli stron w zakresie odnoszącym się do kształtowania treści umowy nie może prowadzić do nadawania tej umowie treści odmiennych od tych, które wynikają z przyjętych umową postanowień, a tym samym prowadzić do dowolnego kwalifikowania zawartej umowy, wbrew jej treści oraz wbrew prawu i mieć przesądzający charakter (zob. wyrok NSA z dnia 3 lutego 2021 r., sygn. akt II GSK 1492/18 i przywołane tam orzecznictwo).
Przedstawione podejście koresponduje ze stanowiskiem prezentowanym w orzecznictwie Sądu Najwyższego (por. wyroki z dnia: 2 września 2020 r., sygn. akt I UK 96/19; 2 czerwca 2017 r., sygn. akt III UK 147/16; 10 stycznia 2017 r., sygn. akt II UK 518/15 ) – które Sąd w składzie orzekającym w rozpatrywanej sprawie podziela – a mianowicie, że zasada podlegania ex lege ubezpieczeniom społecznym należy do norm o charakterze ius cogens, co prowadzi do wniosku o podleganiu obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym z mocy prawa i z tej przyczyny czynność prawna nie może zniwelować powstających na tym tle obowiązków publicznoprawnych, co wobec podlegania obowiązkowym ubezpieczeniom społecznym oznacza również, że decydującej wagi nie można przypisać treści oświadczeń woli stron. Zwłaszcza, że sprawy z zakresu ubezpieczeń społecznych są sprawami cywilnymi jedynie w ujęciu formalnym (art. 1 k.p.c.), w ujęciu materialnym mają natomiast charakter spraw z zakresu prawa publicznego, a nie prywatnego, co wyklucza możliwość stosowania do relacji prawnych regulowanych prawem ubezpieczeń społecznych przepisów prawa prywatnego (np. Kodeksu cywilnego).
Ponownie podkreślając, że przedmiot postępowania (przedmiot sprawy) oraz zakres postępowania wyjaśniającego wyznaczają i determinują normy prawa materialnego, za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że w rozpatrywanej sprawie – z uwagi na jej przedmiot – zakres postępowania wyjaśniającego wyznaczał art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Wobec treści przywołanego przepisu prawa, zakres postępowania wyjaśniającego w rozpatrywanej sprawie wyznaczały również stosowne przepisy ustawy – Kodeks cywilny.
Z przepisów regulujących umowę o dzieło – najogólniej rzecz ujmując – wynika, że między stronami umowy o dzieło nie występuje jakikolwiek stosunek zależności lub podporządkowania, że przyjmujący zamówienie, zobowiązując się do wykonania dzieła, może współdziałać z zamawiającym, jeżeli współdziałanie to jest potrzebne do wykonania dzieła i nie ciąży na nim zasadniczo obowiązek osobistego wykonania dzieła chyba, że wynika to z umowy o dzieło lub charakteru dzieła, że przedmiot umowy o dzieło może być określony w różny sposób i różny może być stopień dokładności takiego określenia, pod warunkiem że nie budzi wątpliwości o jakie dzieło chodzi oraz, że cechą konstytutywną dzieła jest samoistność (materialnego lub niematerialnego) rezultatu. Przedmiotem umowy o dzieło jest więc doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego) – bez względu przy tym na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności – co oznacza, że dzieło jest w każdym przypadku wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy nie istnieje, a istotnym kryterium umożliwiającym odróżnienie umowy o dzieło od umowy zlecenia lub umowy o świadczenie usług jest możliwość poddania dzieła sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych, co stanowi jednocześnie charakterystyczny (i dystynktywny) element umowy o dzieło.
Z kolei z przepisów przywołanej ustawy odnoszących się do umów o świadczenie usług, do których odpowiednio mają zastosowanie przepisy o zleceniu wynika – najogólniej rzecz ujmując, w tym także przy uwzględnieniu powyżej przedstawionych uwag – że przedmiotem tychże umów jest wykonywanie lub wykonanie czynności dla innej osoby (osób) i w jej (ich interesie), które polega na zobowiązaniu do starannego działania – z czym łączy się jednocześnie brak uzgodnienia obowiązku osiągnięcia szczegółowo określonego, przyszłego, samoistnego materialnego lub ucieleśnionego materialnie rezultatu, uznawanego za kryterium prawidłowego spełnienia świadczenia głównego przez wykonującego usługę (stąd jest to umowa starannego działania, a nie rezultatu) – a także na osobistym spełnieniu świadczenia przez wykonawcę (usługobiorcę; zleceniobiorcę), przy – co do zasady – oparciu umowy na szczególnym zaufaniu do wykonującego usługę.
Tak zarysowane prawne ramy postępowania, w których zobowiązany był operować organ administracji zwłaszcza, że granica między usługami, a dziełem może "bywać płynna" (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 3 listopada 2000 r., sygn. akt IV CKN 152/00) powodowały, iż ocena przedmiotowej umowy z punktu widzenia art. 353¹ k.c. wymagała skutecznego – co trzeba podkreślić – zaprzeczenia przez organ, że układając swą relację w formie umowy o dzieło strony ustaliły ją w sposób odpowiadający właściwości tego stosunku prawnego i wykazania, że łączył je inny stosunek prawny (por. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 lipca 2014 r., sygn. akt II UK 454/13).
Według Naczelnego Sądu Administracyjnego, stanowisko strony skarżącej nie podważa oceny Sądu I instancji odnośnie do "skuteczności zaprzeczenia oraz skuteczności wykazania" przez organ administracji, że sporna w sprawie umowa nie jest i nie była umową o dzieło lecz umową o świadczenie usług, do których stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Nie można bowiem zasadnie zarzucić Sądowi I instancji, ani błędu w podejściu do rozumienia art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, ani też art. 627 ustawy – Kodeks cywilny, wskazywanych przez stronę, jako naruszone, ani też braku prawidłowości ich zastosowania, jako wzorców kontroli legalności zaskarżonej decyzji.
Z przepisów ustawy - Kodeks cywilny regulujących umowę o dzieło – w relacji do przepisów tej ustawy odnoszących się do umów o świadczenie usług, do których odpowiednio mają zastosowanie przepisy o zleceniu – wynika, że między stronami umowy o dzieło nie występuje jakikolwiek stosunek zależności lub podporządkowania, że przyjmujący zamówienie, zobowiązując się do wykonania dzieła, może współdziałać z zamawiającym, jeżeli współdziałanie to jest potrzebne do wykonania dzieła i nie ciąży na nim zasadniczo obowiązek osobistego wykonania dzieła chyba, że wynika to z umowy o dzieło lub charakteru dzieła, a ponadto, że przedmiot umowy o dzieło może być określony w różny sposób i różny może być stopień dokładności takiego określenia, pod warunkiem że nie budzi wątpliwości o jakie dzieło chodzi oraz, że cechą konstytutywną dzieła jest samoistność (materialnego lub niematerialnego) rezultatu (w odniesieniu do spełniania warunku rezultatu zob. również wyrok Sądu Najwyższego z dnia 20 czerwca 2020 r., sygn. akt III UK 369/19).
Nie tracąc w związku z powyższym z pola widzenia konsekwencji wynikających z rezultatu stosowania metody typologicznej, która nakazuje – wobec jej istoty – uwzględnianie cech przeważających (dominujących) w danej umowie w relacji do normatywnych cech danej umowy wynikających z przepisów obowiązującego prawa (por. np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia: 26 marca 2008 r. sygn. akt I UK 282/07; 5 maja 2010 r., sygn. akt I PK 8/10; 21 czerwca 2017 r., sygn. akt I UK 273/16), za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do powstania samoistnego, jednorazowego oraz weryfikowalnego rezultatu (materialnego lub niematerialnego) – i rzecz jasna, bez względu przy tym na rodzaj i intensywność świadczonej w tym celu pracy i staranności – co oznacza, że dzieło jest w każdym przypadku wytworem przyszłym, który w momencie zawarcia umowy nie istnieje.
Jeżeli tak, to uwzględniając znaczenie tego charakterystycznego (i dystynktywnego) elementu umowy o dzieło, o istnieniu którego należy wnioskować na podstawie normatywnej treści art. 638 § 1 k.c. – a sprawdzian, o którym mowa w tym przepisie prawa nie jest możliwy do przeprowadzenia, jeśli strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło, albowiem brak kryteriów określających pożądany przez zamawiającego wynik (wytwór) umowy prowadzi do wniosku, że przedmiotem zainteresowania zamawiającego jest wykonanie określonych czynności, a nie ich rezultat, zaś w przypadku umowy o dzieło autorskie w postaci utworu naukowego (wykładu), przesłanką przedmiotowo istotną (przesądzającą) jest jego zakres, którego wskazanie nie może się ograniczać do danej dziedziny nauki, albowiem tak szeroko ujęty przedmiot umowy uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów intelektualnych dotyczących tego samego zakresu (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 sierpnia 2014 r., sygn. akt II UK 12/14) – nie powinno budzić żadnych wątpliwości, że nie można uznać za dzieło czegoś, co nie odróżnia się w żaden istotny sposób od innych występujących na danym rynku rezultatów pracy materialnych bądź niematerialnych, gdyż wówczas zatraciłby się indywidualny charakter dzieła, które jednocześnie – co oczywiste – nie musi być czymś nowatorskim i niewystępującym jeszcze na rynku, jednak powinno posiadać charakterystyczne, wynikające z umowy cechy, umożliwiające zbadanie, czy dzieło zostało wykonane prawidłowo i zgodnie z indywidualnymi wymaganiami bądź upodobaniami zamawiającego.
Jakkolwiek więc istotnie, możliwa jest umowa o dzieło, której przedmiotem jest wygłoszenie wykładu, to jednak – co nie jest bez znaczenia dla wniosku odnośnie do braku zasadności omawianych zarzutów kasacyjnych – pod warunkiem, że wykładowi można przypisać cechy utworu, a ten warunek – co trzeba podkreślić w relacji do przedmiotu spornej w sprawie umowy – spełnia tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego – co ma dalej jeszcze idące konsekwencje – nie zaś działania polegające na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy i zdolności do jej przekazania (zob. np. wyroki Sądu Najwyższego z dnia: 4 czerwca 2014 r., sygn. akt II UK 548/13 oraz sygn. akt II UK 4230/13; 18 czerwca 2003 r., sygn. akt IICKN 269/01; por. również wyroki NSA z dnia: 24 października 2019 r., sygn. akt II GSK 2369/17; 6 sierpnia 2019 r., sygn. akt II GSK 2313/17; 20 listopada 2018 r., sygn. akt II GSK 846/17).
Co więcej – a nie jest to bez znaczenia z punktu widzenia kwalifikowania spornej w sprawie umowy zwłaszcza wobec jej przedmiotu oraz miejsca i czasu wykonywania – nie można tracić z pola widzenia i tego, że obiektywnie nauczyciel (wykładowca) podlega jednak pracodawcy w zakresie prowadzenia dydaktyki. Jeżeli tak, to w korespondencji do argumentów osadzonych na gruncie cech odróżniających umowę o dzieło od umowy zlecenia (świadczenia usług), za niemniej istotny należałoby uznać i ten argument, że stosunek prawny wynikający z umowy o dzieło nie ma charakteru zobowiązania trwałego (ciągłego). Stanowi bowiem zobowiązanie do świadczenia jednorazowego i to po obu stronach tego stosunku zobowiązaniowego. Zarówno świadczenie zamawiającego jak i wykonawcy dzieła uznawane są za świadczenia jednorazowe, a jego ramy czasowe wyznacza powierzenie wykonania i wykonanie dzieła. Czas ten jest zatem z zasady warunkowany właściwościami samego dzieła, determinowany przez jego wykonawcę a nie zamawiającego. Przedmiotem umowy o dzieło jest bowiem – jak podkreślono – doprowadzenie do weryfikowalnego i jednorazowego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w momencie zawierania umowy, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 28 sierpnia 2014 r., sygn. akt II UK 12/14).
W tym też kontekście w orzecznictwie Sądu Najwyższego podkreśla się, że zobowiązanie z art. 627 k.c. polega na wykonaniu nie jakiegokolwiek dzieła, ale na wykonaniu dzieła oznaczonego. Nie ma przy tym wątpliwości, że "oznaczenie" następuje pierwotnie w trakcie układania postanowień umownych. Przy umowie zlecenia nacisk położono nie na "oznaczenie" efektu, ale na "określenie" kategorii czynności prawnej (usługi) podlegającej wykonaniu – a więc tak właśnie, jak w rozpatrywanej sprawie, w której przedmiotem umowy było "przygotowanie programu zajęć szkoleniowych z zakresu dostosowania wymagań edukacyjnych" – co prowadzi do wniosku, że w umowie o dzieło doszło do przesunięcia punktu ciężkości z aspektu czynnościowego na finalny, a w tej mierze ważne jest, że między "oznaczeniem" a rezultatem pracy istnieje ścisły wektor zależności. Nie można zrealizować dzieła, jeśli nie zostało ono umownie wytyczone. W przeciwnym razie, niemożliwe będzie poddanie "dzieła" sprawdzianowi w zakresie wad fizycznych. Właściwości te nie są natomiast udziałem umowy zlecenia (wyrok Sądu Najwyższego z dnia 10 stycznia 2017 r., sygn. akt III UK 53/16).
Z przywołanego powyżej opisu przedmiotu spornej w sprawie umowy (obejmującej realizację zadań polegających na przygotowywaniu programów zajęć szkoleniowych z zakresu nauki matematyki oraz przeprowadzanie takich szkoleń, jak również sporządzanie sprawozdań z przebiegu szkolenia) – nie sposób jest zrekonstruować istnienia sprawdzalnych parametrów uzgodnionego dzieła, a tym samym jego rezultatu, z góry określonego, samoistnego, materialnego lub niematerialnego, obiektywnie osiągalnego oraz w danych warunkach pewnego, to jest stanowiącego efekt pracy i umiejętności przyjmującego zamówienie, którego charakter nie wykluczał możliwości zastosowania przepisów o rękojmi za wady. Jeżeli tak, to za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że działanie przyjmującego zamówienie (uczestniczki postępowania) było poddane reżimowi starannego działania, a jego celem nie było osiągnięcie – rozumianego w przedstawiony powyżej sposób – rezultatu. Zwłaszcza, że nie został on uzgodniony w sposób, w jaki należałoby tego oczekiwać w świetle art. 627 k.c.
W świetle przedstawionych argumentów za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że podjęte w wykonaniu wymienionych czynności działania nie miały cech twórczych indywidualizujących dzieło, jako ich rezultat. Jakkolwiek faktem jest, że podczas zajęć dydaktycznych dobór słów, przykładów może być inny – podobnie, jak różny może być zbiór samodzielnie wybranych i przystosowanych materiałów dydaktycznych – to jednak nie zmienia to typowej usługi w wymagany efekt, albowiem wkład w postaci wysiłku umysłowego wymagany jest przy każdej pracy umysłowej i jest wykładnikiem tylko obowiązku starannego działania. Jakkolwiek więc wykładowca (nauczyciel, szkolący) do swej pracy wnosi czynnik twórczy, począwszy od sposobu ujęcia tematu, doboru literatury, metody przeprowadzania wykładu, to jednak nie stanowi to elementu dostatecznie wyróżniającego umowę o dzieło od innych umów o świadczenie pracy (zob. np. wyrok Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu z dnia 19 lipca 2012 r., sygn. akt III AUa 612/12; wyrok Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 28 lutego 2013 r., sygn. akt III AUa 1785/12). W tym również, jeżeli nie przede wszystkim z tego powodu, co w kontekście powyższego trzeba podkreślić, że ochronie prawa autorskiego – jak wynika to z art. 1 ust. 21 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych – nie podlegają działania o charakterze odtwórczym, polegające na wykonywaniu czynności wymagających określonej wiedzy i zdolności do jej przekazywania, co tym samym powoduje, że sam pomysł, czy też koncepcja wykładu – jeżeli nie została skonkretyzowana w danym wykładzie, jako utworze, a ze skargi kasacyjnej nie wynika, aby mogło, czy też miało być inaczej – nie podlega ochronie (zob. wyroki Sądu Najwyższego z dnia 4 czerwca 2014 r., sygn. akt II UK 543/13 oraz II UK 548/13 oraz wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie z dnia 8 października 2013 r., sygn. akt I ACa 1233/12).
Ocena zasadności omawianych zarzutów kasacyjnych nie może pomijać również tego, że zajęcia dydaktyczne stanowiące przedmiot spornej w sprawie umowy – zważywszy na ich przedmiot, miejsce, termin przeprowadzenia – stanowiły cykl powtarzalnych czynności, a ściślej rzecz ujmując cykl usystematyzowanych i powtarzających się zajęć dydaktycznych, co siłą rzeczy uzasadnia wniosek, że ich celem było przekazywanie wiedzy z danej dziedziny oferowane w ramach programu kształcenia oferowanego przez skarżącą. Skoro przy tym prowadzenie zajęć dydaktycznych w formie wykładu nie przesądza o ich wykonywaniu w ramach umowy o dzieło, albowiem forma ta jest również zwykle stosowana w przypadku wykonywania omawianych czynności na podstawie umowy o pracę lub umowy o świadczenie usług, to tym bardziej nie sposób jest twierdzić, że wykonanie spornej w sprawie umowy miałoby się materializować w obiektywnie osiągalnym i pewnym rezultacie, który miałby ponadto posiadać charakterystyczne i wynikające z umowy cechy – o takich bowiem nie sposób jest wnioskować na podstawie analizy postanowień wymienionej umowy, albowiem jej przedmiot (gdy chodzi o jego określenie) nie charakteryzował się cechą indywidualizującą dzieło (utwór) zwłaszcza z tego powodu, o czym mowa była powyżej, że ograniczał się do danej dziedziny wiedzy, co uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów intelektualnych dotyczących tego samego zakresu.
Jakkolwiek więc – jak podniesiono powyżej – możliwa jest umowa o dzieło, której przedmiotem jest wygłoszenie wykładu (przeprowadzenie zajęć dydaktycznych), to jednak za uzasadniony trzeba uznać wniosek, że zajęciom szkoleniowym przeprowadzonym przez uczestniczkę postępowania – oraz w oparciu o przygotowany przez nią program – na podstawie spornej w sprawie umowy nie można przypisać cech utworów, albowiem spełniać je może tylko wykład naukowy o charakterze niestandardowym, niepowtarzalnym, wypełniający kryteria twórczego i indywidualnego dzieła naukowego, a w tej mierze – jak powyżej podniesiono – w odniesieniu do umowy o dzieło autorskie w postaci utworu naukowego (wykładu), przesłanką przedmiotowo istotną (przesądzającą) jest jego zakres, którego wskazanie nie może się ograniczać do danej dziedziny nauki, albowiem tak szeroko ujęty przedmiot umowy uniemożliwia jego identyfikację wśród innych utworów intelektualnych dotyczących tego samego zakresu.
W konsekwencji należało więc stwierdzić, że zarzuty skargi kasacyjnej nie podważają zgodności z prawem zaskarżonego wyroku, albowiem nie zostały oparte na usprawiedliwionych podstawach.
W związku z powyższym, Naczelny Sąd Administracyjny na podstawie art. 184 w związku z art. 204 pkt 1 p.p.s.a. orzekł, jak w sentencji wyroku.