W praktyce orzeczniczej Naczelnego Sądu Administracyjnego nie dochodzi jednak do automatycznego zdyskwalifikowania skargi kasacyjnej, w sytuacji gdy zarzuty kasacyjne nie w pełni spełniają wymogów konstrukcyjnych, określonych w art. 176 p.p.s.a., czego potwierdzeniem jest uchwała pełnego składu Naczelnego Sądu Administracyjnego z 26 października 2009 r. sygn. akt I OPS 10/09. Mając na uwadze przysługujące stronie prawo do sądu, wyrażone wprost w art. 45 ust. 1 oraz zagwarantowane w art. 77 ust. 2 Konstytucji RP, a także treść ww. uchwały, tam, gdzie zarzut naruszenia konkretnej normy da się zidentyfikować, również przy pomocy analizy uzasadnienia skargi kasacyjnej, Naczelny Sąd Administracyjny powinien się odnieść do nich merytorycznie, jednak z poniższymi zastrzeżeniami.
Naczelny Sąd Administracyjny nie może zasadniczo we własnym zakresie konkretyzować zarzutów skargi kasacyjnej uściślać, bądź w inny sposób ich korygować (por. wyrok NSA z 27 stycznia 2015 r. sygn. akt II GSK 2140/13). Należy mieć na uwadze, że wyodrębnianie zarzutów z treści uzasadnienia skargi kasacyjnej zawsze niesie ryzyko nieprawidłowego odczytania intencji strony wnoszącej skargę kasacyjną. Konieczne jest przy tym oddzielenie podstawy kasacyjnej od jej uzasadnienia, które jest niezbędnym elementem skargi kasacyjnej (zob. wyroki NSA z 19 marca 2014 r. sygn. akt II GSK 16/13 i 17 lutego 2015 r. sygn. akt II OSK 1695/13).
Ponadto, zgodnie z art. 176 p.p.s.a. strona ma obowiązek nie tylko przytoczyć podstawy skargi kasacyjnej wywiedzionej od wyroku sądu pierwszej instancji, ale również szczegółowo je uzasadnić. Uzasadnienie skargi kasacyjnej powinno zatem zawierać rozwinięcie zarzutów kasacyjnych przez wyjaśnienie, na czym naruszenie polegało i przedstawienie argumentacji na poparcie odmiennej wykładni przepisu, niż zastosowana w zaskarżonym orzeczeniu lub umotywowanie błędnego zastosowania przepisu, zaś w odniesieniu do uchybień przepisów postępowania wykazanie, że zarzucane uchybienie mogło mieć wpływ na wynik sprawy. W celu uniknięcia wszelkich wątpliwości, co do treści poszczególnych zarzutów, uzasadnienie skargi kasacyjnej powinno być na tyle precyzyjne, aby pozwalało na sformułowanie zwrotu stosunkowego o zgodności bądź niezgodności zaskarżonego wyroku z prawem. Przytoczone w tym środku prawnym przyczyny wadliwości orzeczenia, którego uchylenia domaga się strona skarżąca, determinują zakres jego kontroli przez Naczelny Sąd Administracyjny.
Przechodząc do oceny uchybień procesowych podniesionych w skardze kasacyjnej wskazać należy, że nie są one zasadne. Ich istota sprowadza się do twierdzenia, że organy nie podjęły niezbędnych czynności do wyjaśnienia stanu faktycznego sprawy, przez co nie zebrały wyczerpującego materiału dowodowego, a to doprowadziło do wydania decyzji na podstawie błędnie przyjętych ustaleń faktycznych i błędnego załatwienia sprawy, niezgodnego z interesem społecznym i słusznym interesem obywateli, poprzez niesłuszne obciążenie skarżącej składkami na ubezpieczenie zdrowotne. Spółka dopatruje się tych naruszeń w sposobie prowadzenia postępowania przez organy zarówno w postępowaniu administracyjnym jak i na wcześniejszym etapie, co jest jej zdaniem równoznaczne z naruszeniem zasady prawdy obiektywnej wyrażonej w art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a.
Przypomnieć należy, że zgodnie z art. 7 k.p.a., w toku postępowania organy administracji publicznej stoją na straży praworządności, z urzędu lub na wniosek stron podejmują wszelkie czynności niezbędne do dokładnego wyjaśnienia stanu faktycznego oraz do załatwienia sprawy, mając na względzie interes społeczny i słuszny interes obywateli. Z kolei z art. 77 § 1 k.p.a. wynika, że organ administracji publicznej jest obowiązany w sposób wyczerpujący zebrać i rozpatrzyć cały materiał dowodowy.
W ocenie NSA, zarzucane przez skarżącą kasacyjnie naruszenie przepisów art. 7 i art. 77 § 1 k.p.a. nie może odnieść skutku przez nią oczekiwanego, jeżeli nie wyjaśnia (a nic takiego nie wynika z uzasadnienia skargi kasacyjnej) na czym miałoby polegać naruszenie przez organ i Sąd pierwszej instancji wskazanych przepisów prawa i rekonstruowanych na ich podstawie wzorców kontroli legalności zaskarżonej decyzji. Podnoszone przez skarżącą zarzuty naruszenia przepisów postępowania w zakresie ustalenia istotnych prawnie okoliczności sprawy, poprzez zaniechanie przeprowadzenia w sprawie ustaleń faktycznych nie odnosiły się do konkretnych okoliczności mających stanowić o wadliwości przeprowadzonego postępowania dowodowego i nie wskazywały na zaniechanie przeprowadzenia jakichś ważkich dowodów, które mogłyby się przyczynić do wyjaśnienia sprawy. Kontrolowana przez Sąd pierwszej instancji decyzja została wydana w postępowaniu, które zostało przeprowadzone zgodnie ze standardami procedury administracyjnej. Ze zgromadzonego w aktach materiału dowodowego oraz wydanej w tej sprawie decyzji wynika, że zostały wyjaśnione istotne okoliczności sprawy, co było konieczne do zastosowania przepisów prawa materialnego. Strona kwestionuje natomiast materialnoprawną ocenę tych ustaleń.
Za niezasadny należy uznać również zarzut skargi kasacyjnej odnoszący się do błędnego - zdaniem strony - zastosowania art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy, w konsekwencji czego należało przyjąć, że w rozpoznawanej sprawie spółka nie naruszyła prawa, bowiem zawarła z wykonawcą umowy o dzieło, a nie umowy o świadczenie usług, do których odpowiednie zastosowanie mają przepisy dotyczące umowy zlecenia. Strona w istocie podnosi więc, że wadliwie został oceniony zakres każdej z umów, co doprowadziło do ich błędnego zakwalifikowania jako umów o świadczenie usług, w sytuacji gdy powstawały za każdym razem indywidualne dzieła.
W dotychczasowym orzecznictwie Naczelny Sąd Administracyjny odnosił się wielokrotnie do w istocie analogicznych problemów prawnych, występujących w bardzo zbliżonych stanach faktycznych (por. np. wyroki z: 22 lutego 2023 r. sygn. akt II GSK 725/22; 13 listopada 2020 r. sygn. akt II GSK 246/18; 12 kwietnia 2019 r. sygn. akt II GSK 1026/17; 11 października 2017 r. sygn. akt II GSK 140/16 i II GSK 1506/16; 8 listopada 2016 r. sygn. akt II GSK 1998/15). Wskazując na te orzeczenia należy przypomnieć, że w zakresie stosunkowo prostych i powtarzalnych czynności wielokrotnie już przesądzono, że mamy do czynienia z umową o świadczenie usług, a nie umową o dzieło.
Należy zatem podkreślić, że niezbędnym elementem umowy o dzieło, określanej jako umowa o pewien określony rezultat pracy i umiejętności ludzkich, jest to, aby starania przyjmującego zamówienie doprowadziły w przyszłości do konkretnego, indywidualnie oznaczonego rezultatu (por. wyrok NSA z 18 września 2019 r. sygn. akt II GSK 2061/17). Rezultat, na który umawiają się strony, musi być przy tym z góry określony, obiektywnie osiągalny i pewny. Dzieło musi przybrać określoną postać w świecie zjawisk zewnętrznych, musi istnieć w postaci postrzegalnej, pozwalającej nie tylko odróżnić je od innych przedmiotów, ale i uchwycić istotę osiągniętego rezultatu. Rezultat umowy o dzieło musi być konkretny, jednorazowy i indywidualnie oznaczony, zdefiniowany przez zamawiającego w momencie zawierania umowy i sprawdzalny (por. wyroki SN z 27 marca 2013 r. sygn. akt I CSK 403/12; 12 sierpnia 2015 r. sygn. akt I UK 389/14). Dzieło jest wytworem, który w momencie zawierania umowy nie istnieje, jednak jest w niej z góry przewidziany i określony w sposób wskazujący na jego indywidualne cechy (por. wyrok SN z 3 października 2013 r. sygn. akt II UK 103/13). Dzieło jednoznacznie jest określane w orzecznictwie jako rezultat pracy fizycznej lub umysłowej, przyjmującego zamówienie (wyrok SN z 18 czerwca 2003 r. sygn. akt II CKN 269/01). Wykonanie dzieła najczęściej przybiera postać wytworzenia rzeczy, czy też dokonania zmian w rzeczy już istniejącej poprzez jej naprawienie, przerobienie lub uzupełnienie (por. wyrok SN z 3 listopada 1999 r. sygn. akt IV CKN 152/00). Dzieło może mieć także postać niematerialną. Przedmiotem umowy o dzieło jest doprowadzenie do weryfikowalnego i jednoznacznego rezultatu, zdefiniowanego przez zamawiającego w czasie zawierania umowy. Możliwość poddania dzieła sprawdzeniu na istnienie wad fizycznych nie jest zatem możliwe, jeśli strony nie określiły w umowie cech i parametrów indywidualizujących dzieło (por. wyrok NSA z 29 maja 2018 r. sygn. akt II GSK 2332/16). Odpowiedzialność strony przyjmującej zamówienie w umowie o dzieło jest odpowiedzialnością za rezultat. W odniesieniu do umowy o dzieło istnieje związek wynagrodzenia z samym dziełem i jego wartością. Typowo wynagrodzenie z umowy o dzieło określa się w sposób ryczałtowy lub kosztorysowy (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 16 września 2015 r. sygn. akt III AUa 1527/14).
Umowa zlecenia (umowa o świadczenie usług), określana jako umowa starannego działania, wiąże się z kolei z wykonaniem określonej czynności (szeregu powtarzających się czynności) bez względu na to, jaki rezultat czynność ta przyniesie. Wykonanie szeregu powtarzających się czynności, składających się na cykl systematycznych i regularnych działań jest cechą charakterystyczną dla umów o świadczenie usług (por. wyrok NSA z 21 kwietnia 2016 r. sygn. akt II GSK 2448/14; wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 16 września 2015 r. sygn. akt III AUa 1527/14). Elementami przedmiotowo wyróżniającymi umowę zlecenia (gdy chodzi o czynności prawne - art. 734 § 1 k.c.), jak i umowę o świadczenie usług nieuregulowanych innymi przepisami (gdy chodzi o czynności faktyczne - art. 750 k.c.) są zatem starania celem wykonania umówionej czynności. Umowa zlecenia nie akcentuje rezultatu (wyniku) jako koniecznego do osiągnięcia (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 12 maja 2016 r. sygn. akt III AUa 1392/15). W odróżnieniu od umowy o dzieło, w umowie zlecenia przyjmujący zlecenie nie bierze na siebie ryzyka pomyślnego wyniku spełnianej czynności. Jego odpowiedzialność za właściwe wykonanie umowy oparta jest na zasadzie starannego działania (art. 355 § 1 k.c.), w świadczeniu usługi rozłożonej w czasie istnieje związek wynagrodzenia z ilością, jakością i rodzajem usługi (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 16 września 2015 r. sygn. akt III AUa 1527/14). W zobowiązaniach starannego działania podjęcie przez dłużnika wymaganych czynności przy zachowaniu wiążącego go stopnia staranności oznacza, że dłużnik wykonał zobowiązanie, pomimo że niekoniecznie osiągnięto określony cel umowy (por. wyrok Sądu Apelacyjnego w Łodzi z 12 maja 2016 r. sygn. akt III AUa 1392/15).
Biorąc pod uwagę powyższe cechy odróżniające umowę zlecenia i umowę o dzieło, Sąd pierwszej instancji - oceniając dokonaną przez Prezesa NFZ kwalifikację spornych w sprawie umów - zasadnie uznał, że umowy te odpowiadały konstrukcji prawnej umowy o świadczenie usług, do której mają zastosowanie przepisy dotyczące umowy zlecenia, co w konsekwencji prowadzić musiało do objęcia uczestnika postępowania obowiązkiem ubezpieczenia zdrowotnego na podstawie art. 109 ust. 1 w zw. z art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy.
Nie sposób przyjąć, jak twierdzi spółka, że w okolicznościach faktycznych rozpoznawanej sprawy wykonanie objętych spornymi umowami czynności nosi jakieś indywidualne piętno osoby wykonującej te czynności, co z kolei uprawniałoby do uznania rezultatu tych czynności za dzieło w rozumieniu przepisów Kodeksu cywilnego.
Skarżąca kasacyjnie nie przedstawiła uzasadnionych okoliczności świadczących o konieczności posiadania przez stronę spornych umów szczególnych, wyjątkowych umiejętności niezbędnych do wykonania "dzieła". Czynności wykonywane przez uczestniczkę postępowania nie mają cech szczególnych, związanych z osobistymi właściwościami wykonawcy, nie wymagają też od wykonawcy posiadania specyficznych cech, czy legitymowania się szczególnymi umiejętnościami, które wykraczałyby poza umiejętności zwykle wymagane przy wykonywaniu podobnych standardowych czynności.
W ocenie NSA, zasadnie Prezes NFZ, a za nim Sąd pierwszej instancji przyjęli, że szereg czynności, wykonywanych z należytą starannością przez uczestnika, nie było dziełem. Czynności te w żaden sposób nie zmierzały do powstania nowego bądź zmodyfikowanego, charakterystycznego, stanowiącego o jego indywidualnym charakterze samoistnego dzieła, o możliwych do weryfikacji parametrach, skoro nie zostało to zdefiniowane w momencie zawierania umów. Jak słusznie zauważył WSA, czynności wykonywane przez uczestnika postępowania, prowadziły do powstania określonego skutku, jednak te skutki wykonanej pracy były uzależnione wyłącznie od starannego działania wykonawcy umów.
W orzecznictwie sądów administracyjnych podkreśla się, że wykonywanie powtarzalnych czynności, nawet gdy prowadzi do pewnego wymiernego efektu, nie może być rozumiane jako jednorazowy rezultat i kwalifikowane jako realizacja umowy o dzieło. Przedmiotem umowy o dzieło nie może być bowiem osiąganie kolejnych, bieżąco wyznaczanych rezultatów. Tego rodzaju czynności są charakterystyczne dla umowy o świadczenie usług, którą definiuje obowiązek starannego i cyklicznego wykonywania umówionych czynności. W konsekwencji, Prezes NFZ i Sąd pierwszej instancji prawidłowo uznali, że wykonawca zleconych czynności w ramach spornych umów nie przyjęła do wykonania żadnego skonkretyzowanego i indywidualnie oznaczonego dzieła, lecz zobowiązała się do wykonania w określonym czasie powtarzalnych czynności, według narzuconej z góry instrukcji.
Jak już zaznaczono, stosunkowo proste czynności wykonywane w sposób powtarzalny nie prowadziły do powstania w przyszłości konkretnego indywidualnie oznaczonego o szczególnych cechach rezultatu w rozumieniu umowy o dzieło. Kontrolowane umowy nie precyzowały, czym miałby się odróżniać rezultat pracy wykonanej przez zainteresowanego od innych tego typu prac oraz w którym momencie miałoby powstać dzieło.
Stąd słusznie zauważył Sąd pierwszej instancji, że nie można przyjąć, że kontrola pracy uczestnika obejmowała kontrolę wad dzieła, lecz jedynie sprawdzenie ilości wykonanych sztuk przedmiotu umów w celu określenia ostatecznej wysokości wynagrodzenia. Zgodnie z treścią kontrolowanych umów za wykonane prace wykonawcy przysługuje wynagrodzenie, przy czym jak zeznała osoba upoważniona do reprezentacji płatnika, wynagrodzenie było uzależnione od ilości sztuk, a cena za sztukę wykonanego przedmiotu umowy określana już była przy zawarciu umów.
Jak ponadto trafnie podniósł WSA, brak precyzyjnego wskazania w treści umów na czym miałaby polegać weryfikacja dzieła pozwalało na stwierdzenie, że to płatnik składek, a nie zainteresowany ponosił odpowiedzialność wobec osób trzecich, uczestnik postępowania w rzeczywistości nie podlegał odpowiedzialności za wady fizyczne, ale zobowiązany był wykonać swoją pracę sumiennie według swojej najlepszej wiedzy. Uwzględniając przedmiot spornych umów oraz brak określenia w nich kryteriów, których spełnienie byłoby pożądane przez zamawiającego nie sposób jest bowiem twierdzić, że tak określony ich rezultat mógł być poddany sprawdzianowi na istnienie wad fizycznych w sposób, w jaki wymaga tego art. 638 w zw. z art. 556 § 1 i § 2 k.c., a więc przy uwzględnieniu możliwości odpowiedniego zastosowania przepisów o odpowiedzialności za wady.
Skoro sporne umowy zostały prawidłowo zakwalifikowane przez organ oraz Sąd pierwszej instancji jako umowy o świadczenie usług, to za niezasadny należało uznać zarzut naruszenia art. 66 ust. 1 pkt 1 lit. e) ustawy, bowiem w świetle tego przepisu obowiązkowi ubezpieczenia zdrowotnego podlegają m.in. osoby spełniające warunki do objęcia ubezpieczeniami społecznymi, które są osobami wykonującymi pracę na podstawie umowy zlecenia albo innej umowy o świadczenie usług, do której stosuje się przepisy Kodeksu cywilnego dotyczące zlecenia. Organ prawidłowo zastosował zatem ten przepis w rozpoznawanej sprawie.
W konsekwencji Naczelny Sąd Administracyjny uznał zarzuty skargi kasacyjnej za nieusprawiedliwione i orzekł o jej oddaleniu na podstawie art. 184 p.p.s.a.
O kosztach postępowania kasacyjnego orzeczono natomiast na podstawie art. 204 pkt 1 i art. 205 § 2 p.p.s.a. w zw. z § 14 ust. 1 pkt 2 lit. b w zw. z § 14 ust. 1 pkt 1 lit. c rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 22 października 2015 r. w sprawie opłat za czynności radców prawnych (t.j. Dz.U. z 2026 r. poz. 118 ze zm.).